30 faktów o mnie – autentycznych ;)

waznapisze.pl

Nadejszła wiekopomna chwila. W zasadzie powinnam w tym miejscu, wzorem holiłódzkich gwiazd wymienić w wielkim wzruszu, 30 osób, dzięki którym moje trzydzieści lat było tak zajebiste. I z pewnością by się znalazły, ale kto by to chciał czytać… Jeszcze by się odnalazł w tym zestawieniu i miał mi za złe, że mu obciach robię. Że taki fajny jest. Ciepłe kluchy.

Więc samej sobie obciach zrobię. 30 lat to wiek, by stanąć ze sobą twarzą w twarz. Pogodzić się z losem i własną przeszłością. A w zasadzie, jest to najlepszy wiek, by powiedzieć sobie: Jest zajebiście dziewczyno! Bo jest. Zmarchy z dnia na dzień nie wyszły. Nie posiwiałam. Nic nie strzyka. Duchem ciągle mam dwadzieścia. Dziesięć w tą czy w tamtą na liczniku, co za różnica?

Więc cieszcie się dziś ze mną moim i swoim życiem. A ja mam nadzieję, że po tej lekkiej, acz przydługiej lekturze (co poradzę, że jednak wolałabym, by tych punktów było 10 mniej 😉 ), odkryjecie coś, czego jeszcze o mnie nie wiecie.

Oto moje tajne TOP 30 (kolejność przypadkowa):

  1. Mam 160 cm. To tak 5,333 razy więcej niż mam lat. Logiczne. Ile mam lat?
  2. Karierę wielkiej pianistki przerwał mi przedostatni schodek wiodący na pierwsze piętro mojej podstawówki. Ponoć byłam zdolna. A teraz to tylko umiem zagrać „sto lat” i „cichą noc”. No i może fragment „Dla Elizy”.
  3. Ze śpiewaniem było ciut lepiej, bo nawet wycieczkę do Paryża wygrałam. Opera Paryska mnie jednak nie chciała, więc strzeliłam focha i zawiesiłam głos na kołek.
  4. Nie znoszę brukselki i wątróbki. Na te cuda mnie nie poderwiesz.
  5. Mam alergię na koty od kilku lat. A jestem straszną kociarą. Kiedyś miałam kotkę i spałam z nią na jednej poduszce. Dziś nawet kota nie mogę pogłaskać. To jest dramat.
  6. W czasie studiów przeżyłam epizod pracy jako au-pair w Paryżu.
  7. Po powrocie do domu powiedziałam, że nigdy nie będę mieć dzieci. Nie nadaję się do tego. Życie pokazało, że nie nadaję się tylko do obcych dzieci. Moje własne żyją i mają się nieźle.
  8. Zaczęłam czytać w wieku lat trzech.
  9. Po rosyjsku.
  10. A rosyjski elementarz był moją ulubioną książką dzieciństwa.
  11. Dziś nie przeczytam po rosyjsku nic a nic. Ani nie powiem. Generalnie nigdy więcej nie miałam w życiu kontaktu z rosyjskim. #kolejnystraconytalent
  12. Za to nieźle mi idzie po angielsku i po francusku.
  13. W tych językach pracuję zawodowo.
  14. Jako księgowa.
  15. A z wykształcenia jestem socjologiem.
  16. No ale teraz nie pracuję, tylko siedzę w domu na koszt męża i udaję, że wychowuję nasze dzieci. Ale to w sumie żadna tajemnica. Więc dalej… Skoro już jesteśmy za półmetkiem, to może coś, co lubię. Lubię kryminały, ale takie pisane z dużą dozą humoru.
  17. Uwielbiam Cobena. I do   pewnego momentu miałam i pochłaniałam wszystkie jego książki. Potem urodziłam dzieci.
  18. Ale zanim Coben, to z lubością czytałam Coelho i zakreślałam ołówkiem wszystkie życiowe cytaty. Pewnego dnia zakreśliłam trzy strony i stwierdziłam, że coś tu jest nie tak. Tylko do dziś nie wiem czy ze mną, czy z Coelho.
  19. Kochałam się w Paddym Kellym. Tak, tym z The Kelly Family. I miałam jego wielki plakat nad łóżkiem.
  20. Potem kupiłam glany i naszywkę Nirvany. I całkiem znieniłam gusta muzyczne.
  21. Owe gusta muzyczne zmieniałam jeszcze 31 razy i teraz słucham wszystkiego. Wszystkiego, co dobre. Trzeba się w życiu nasłuchać by umieć wyławiać perełki.
  22. Uwielbiam Szczawnicę. I uważam, że Pieniny to najpiękniejsze polskie góry i wracam tam zawsze z tym samym zachwytem
  23. Nigdy nie byłam w Lublinie. Co nie jest szczególnie porażającą informacją, bo nie byłam w większości polskich miast. Jednak może dziwić, zważywszy na fakt, że na Lubelszczyźnie się urodziłam i spędziłam większość swojego życia. No dobra byłam, ale tylko przejazdem i na szkolnych olimpiadach. Żadnego zwiedzania. Żadnego zamku. Żadnej starówki.
  24. Na pierwszym roku studiów klaskałam na widowni „Europa da się lubić”.
  25. A i statystowałam w jakimś słabym serialu. Tak słabym, że nakręcili tylko kilka odcinków. Tak słabym, że nawet nie pamiętam jak się nazywał. Tak słabym, że chyba nawet wycięli sceny w których statystowałam.
  26. Kiedyś, jeszcze w szkole, haftowałam obrazy haftem krzyżykowym. Niezły chill. Polecam wszystkim zestresowanym.
  27. W podstawówce kolekcjonowałam znaczki, którymi zaraził mnie wujek filatelista.
  28. To chyba koniec moich nietypowych dziecięcych zainteresowań. Później już zbierałam tylko kolorowe kartki z notesów i te do segregatorów. Jak cała reszta pokolenia.
  29. A no i zbierałam naklejki z cytrusów i bananów. Kiedyś to było coś.
  30. I skromnie się Wam przyznam, że robię pyszny kawowy tort bezowy. Ostatni kawałek tak bardzo nęci…

Także ja zmykam oddać się konsumpcji i nie mogę się doczekać Waszych komentarzy 😁 Czy zdradziłam Wam coś, czego o mnie nie wiecie? Coś Was zaskoczyło szczególnie? 😉

  • Ja moje kartki do segregatora mam do tej pory 😀 a do mojego rodzinnego Lublina zapraszam – na weekendowy wypad jest wręcz idealny 🙂

    • Mam takie plany za kazdym razem jak jedziemy do Zamościa. Zeby zjechać z obwodnicy i troche pozwiedzać. Ale zawsze. Dosłownie ZAWSZE. Jedno z dzieci nam wtedy śpi. Żal nam ich budzic i stwierdzamy „no to na powrocie”, „to następnym razem”. Więc może następnym razem sie uda 😉

  • No zdradziłaś mnóstwo rzeczy, o których nie wiedziałam, bo po prostu za mało się znamy. W końcu spotkamy się u mnie na tym tarasie i będziemy gadać długo, długo, długo… W końcu Ty też o mnie paru rzeczy nie wiesz 😉

    • Ale to jest w tym wszystkim cudowne! Że nie wiemy o sobie wszystkiego i jeszcze tyle się możemy o sobie dowiedzieć. Każdy w sobie kryje setki historii. Cudnie jest móc je poznawać 💗

  • Przy 18. punkcie padłam ze śmiechu 😀

  • Fantastycznie… to ja dla poprawy humoru… leje strasznie… przeczytam jeszcze raz 🙂 i potem jeszcze 🙂

  • Zaczęłaś czytać w wieku trzech lat i to po rosyjsku? WOW!!!

  • Ciekawa osóbka z Ciebie. 😉 Nirvany nie lubię, ale za to kryminały jak najbardziej. 🙂

  • Kartki do segregatora i karteczki z notesików (takie obrazkowe, na wymianę) to było coś i swoją kolekcję mam do dziś. Chociaż nie wiem czy przypadkiem, jak moja mama przywozi Fasolakom kolorowe kartki do rysowania, to nie jest to przypadkiem zamach na moją kolekcję.
    No i Coben <3 u mnie jeszcze King 🙂