40 złotych za dzień

Wtorek. Dzień targu. Stanęliśmy przed jednym ze straganów. Ja z ferajną. Z dużym, czerwonym, podwójnym wózkiem. Igi spał. Hania była zajęta konsumpcją paluszków z sezamem, zakupionych trzy stragany wcześniej. Wyjątkowo nie było nas słychać, ale naprawdę trudno nas było nie zauważyć.

Po drugiej stronie straganu pustka. Na jednym jego końcu stał jeden mężczyzna, na drugim drugi. Żaden nie wykazywał zainteresowania moją skromną osobą z czerwonym tramwajem u boku.

Przepraszam? – pytam nieśmiało po dłuższej chwili tego po prawej – Czy u Pana można kupić te borówki?

Leszek! – słyszę jak krzyczy do tego z lewej – Zważ Pani borówek! Bo Cię zwolnię!

Ten z lewej, Leszek jak się okazało, niechętnie odwrócił się słysząc swoje imię. Ale na groźbę zwolnienia dostał wigoru. Bynajmniej nie do sprzedaży borówek.

 Ty mnie zwolnisz? 40 złotych za dzień mi płacisz! Ty mnie zwolnisz?

– Sprzedawaj te borówki, bo Cię zwolnię, słyszysz?!

Oszołomiona niespodziewaną wymianą zdań, stoję i patrzę. Na moje szczęście, patrzę zza ciemnych okularów kryjących moje zażenowanie sytuacją.

Pani by pracowała za 40 złotych za dzień? To według Pani dużo? – wystrzelił do mnie Leszek.

 Pół kilo poproszę. – wycedziłam przez zęby, chcąc uniknąć dalszej rozmowy, której dudniący ton właśnie wybudzał mi dziecko.

No Pani odpowie? Dużo to? Zwolni mnie cholera! 40 złotych mi płaci na dzień i mnie zwolni! Trzyma Pani!

Wzięłam. Zapłaciłam i odeszłam szybkim krokiem, kołysząc czerwonym tramwajem z nadzieją, że uda mi się jeszcze uśpić wybudzone dziecko. Zza pleców dobiegł mnie jeszcze jednostronny krzyk.

Zwolnisz mnie, tak? 40 złotych na dzień mi płacisz!

I tak się zastanawiam:

Jaki entuzjazm, taka płaca? Czy jaka płaca, taki entuzjazm?


  • Obstawiam, że jaka praca, taki entuzjazm. Przykre strasznie w ogóle, że ktoś w ogóle jest skłonny za tyle pracować i zastanawia mnie, z czego to wynika: konieczność utrzymania? Brak wiary w to, że można znaleźć lepszą pracę?

    • Ela

      Myślę, że składa się na to wiele czynników. Brak wiary, brak możliwości, a może po prostu brak chęci?

  • Justyna

    Chyba każdy lubi być doceniany przez pracodawcę. Szkoda, że nie umiemy (my jako ludzie) być dla siebie uprzejmi. Ah, ciężka ta nasza mentalność… A może to nie mentalność tylko brak szacunku dla drugiego człowieka?
    Takie sytuacje zawsze mi przypominają jak ważna jest empatia i magiczne słowa, których uczymy się od najmłodszych lat. Proszę. Dziękuję. Przepraszam.

    • Ela

      Właśnie chyba o ten szacunek chodzi… Takie drugie dno. Ludzie wykonują różne prace, za różne pieniądze. I znam takich którzy tkwią w swoich zawodach, mimo że ledwo wiążą koniec z końcem. Bo to kochają. Bo lubią ludzi z którymi pracują. Nikt chyba nie chiałby pracować za grosze i przychodzić do pracy, w której nie jest szanowany.

  • A ja myślę, że i jedno i drugie i jeszcze kilka czynników. A może przede wszystkim brak wiary, że może być inaczej.

    • Ela

      Przykre, gdy praca staje się karą. Ten brak entuzjazmu bił po oczach.

  • Ja sobie zawsze powtarzam „dla chcącego, nic trudnego”. W dzisiejszych czasach jest tyle możliwości na rozwój, że Pan Leszek mógłby osiągnąć o wiele więcej, ale to zależy tylko od niego i od odrobiny szczęścia 🙂

    • Ela

      Może pan Leszek jeszcze nie odnalazł swojej ścieżki 😉

  • Przykre to bardzo. I zbyt czesto spotykane. Stanowczo zbyt czesto. PS: lubie Twojego bloga:)

    • Ela

      Miło mi 🙂

  • mi się wydaje, ze są po prostu ludzie którzy dochodzą do pewnego miejsca i nie maja pomysłu, siły, wiary na zmianę. Najtrudniejszy pierwszy krok

    • Ela

      Tak jest. Nikt za nas tych decyzji nie podejmie.

  • Lepiej już mieć te 5 złotych za godzinę niż siedzieć w domu na tyłku i nic nie robić. Chociaż… przeglądanie ofert pracy często mnie dołuje, gdy widzę, że co 3 jest za tak marne pieniądze.

    • Ela

      O to to. Nie ma nic bardziej wnerwiającego, niż siedzący na wymiętej kanapie człek przed tv z piwem w łapie, narzekający że nie ma w tym kraju roboty… Jest! Tylko trzeba chcieć szukać i mieć w sobie trochę pokory, bo żadna praca nie hańbi. Ciesz się, że masz pracę. A jak Ci człeku źle, to szukaj innej, lepszej. Ale coś rób, nie marudź! A co do stawek, Niestety są często deprymujące delikatnie mówiąc… Ale ważne by coś robić, by szukać.

  • Pewnie trochę tego, trochę tamtego! Entuzjazm….wiedział za ile się zatrudnia :))

    • Ela

      Prawda! Pytanie czy brał jak leciało, byle by jakiś grosz był, czy nie chciało mu się szukać czegoś lepszego.

  • Ja uważam, że niska płaca nie motywuje do pracy i w sytuacji gdy czujemy się bardzo eksploatowani, mamy tę łatwość rzucenia tej pracy. Ja tak zawsze miałam 😉

    • Ela

      Zdecydowanie tak jest. Płaca jest czynnikiem motywującym. Chyba najbardziej motywującym (choć nie zawsze). Za niska sprawia, że czujemy się nie docenieni i entuzjazm szybko spada.

  • ewa

    Mój tata pracuje bo musi choć jest na emeryturze i zarabia 4.50 zł/h w ochronie, gdzie inne firmy ochroniarskie płacą więcej emerytom, ale że względu na wiek (70) musi siedzieć w tej bo gdzie indziej by go już nie przyjęli. A w tej firmie synek pani prezes za sprzątanie osiedla dostaje 6 tys. To ja poproszę takie sprzątanie.

    • Ela

      To są właśnie takie sytuacje bez wyjścia. Zmieniłby człowiek pracę gdyby mógł, a z różnych względów nie może. I z jednej strony trudno o entuzjazm przy tak niskiej płacy. A z drugiej jest radość, że jakiekolwiek pieniądze są.

  • Ja w liceum pracowałam za 40 zł na dzień na targu właśnie. W weekendy i cieszyłam się, że pracę mam, bo w małym mieście coś na weekendy znaleźć, to strasznie trudno. Później na studiach też pracowałam na targu, ale stawki już wyższe były, ale niewiele. Takie realia pracy

    • Ela

      Jak się teraz zastanawiam, to moja pierwsza studencka praca w Warszawie na infolinii linii lotniczych też nie była za dużo większe pieniądze. Ale dla mnie, dziewczyny z małego miasta ściany wschodniej, to było już coś. I przychodziłam jednak do pracy z uśmiechem na ustach, przynajmniej na początku 🙂 bardzo ceniłam to, że zarabiam pierwsze własne pieniądze 🙂

  • cóż… mnie i 40zł by zadowoliło… kurcze, kiedyś pracowałam za 4 zł/h i jaka byłam zadowolona… stare dzieje…