A Tobie ile płacą za siedzenie w domu?

Przewinęły się w ostatnich dniach przed waszymi oczami artykuły podliczające ile to powinna zarabiać kobieta zajmująca się domem? Ja czytałam przynajmniej dwa. Nie, nie o sprzątaczkach. Ale o matkach, które z wyboru lub z konieczności postanowiły nie wracać/nie szukać pracy i zostać w domu z dziećmi. Czytając te artykuły i komentarze do nich, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że popadamy ze skrajności w skrajność.

Z jednej strony oburzenie, jak to za SIEDZENIE w domu chce kasy??? No tak, bo urlop macierzyński, tacierzyński, rodzicielski czy wychowawczy to przecież jak sama nazwa wskazuje URLOP. Nie dość, że odpoczywasz to jeszcze kasę extra chcesz? Niepoważne to to. Jak wygląda siedzenie w domu z dzieckiem wie każda kobieta, która dziecko posiada, więc darujmy sobie rozpisywanie się na ten temat. Siedzisz na tyłku chyba tylko jak karmisz piersią. I tylko w momencie dokonywania tej czynności. I jak masz jedno dziecko, które właśnie karmisz. Mi przy dwójce zdarza się coraz częściej karmić w biegu za pomysłową dwulatką, której akurat w tym momencie przeznaczonym na siedzenie, znalazło się w rękach coś, co nigdy nie powinno się w nich znaleźć. Tyle w temacie siedzenia. I na tych, co się tak oburzają na jęczące, wiecznie niewyspane, zmęczone kobiety, popatrzmy z politowaniem.

Ale to co jest w tych artykułach i komentarzach powypisywane śmieszy mnie nie mniej. Przytoczone zostały stawki rynkowe za konkretne czynności domowe i za czynności związane z wychowaniem dzieci. W zależności od artykułu 6-18 tysięcy miesięcznie! No brawo! Nic tylko zostać kurą domową. Bo przecież wszystkie te kobiety aktywne zawodowo, spędzające w pracy 8 godzin plus dojazdy, nic już więcej nie robią. Wracają do domu i pachną. Zakupy robią się same. Obiad robi się sam. Mieszkanie sprząta się samo. Pranie robi się samo i później samo się prasuje. Dzieci same się sobą zajmują i same się wychowują. A rodzice mają po pracy czas na relaks. Taaaak…

Fantastycznie (i piszę to bez cienia ironii), że zwraca się uwagę na to, że każda kobieta na każdym z tych trzech URLOPÓW też pracuje. Ciężko pracuje. I praca ta z SIEDZENIEM nie ma nic wspólnego. Szczególnie trzeba podkreślić rolę kobiet na urlopie wychowawczym, które są w tym czasie pozbawione jakiegokolwiek wynagrodzenia (dobrze ze przynajmniej pracodawca odprowadza za nie składki) i kobiet, które prawnie nie mają do tego „przywileju” (już) prawa, bo za nie nikt składek nie odprowadza. I może to jest fakt o którym warto pisać, dywagować. Może to jest sfera w której można coś zmienić? Bo wyliczanie wartości pracy kobiet „siedzących” w domu nie prowadzi do niczego, poza frustracją kobiet aktywnych zawodowo. Szczególnie kobiet, które 6 tysięcy w życiu na oczy nie widziały, bo miesiąc w miesiąc dostają płacę minimalną. Nie rzadko za wykonywanie, na umowie, czynności opisanych w wyżej wymienionych artykułach. I nie chwytają się tych czynności z wyboru, tylko po to by utrzymać swoje dzieci. Potem zmęczone wracają do domu. I wykonują te czynności jeszcze raz, nieodpłatnie oczywiście. Sprzątają. Gotują. Piorą. Prasują. Wychowują dzieci. Pomagają w odrabianiu lekcji. Kilkuetatowe mamy.

Na koniec zaserwuje Wam fragment trochę prowokacyjnego komentarza znalezionego pod jednym z artykułów:

„(…) A czemu w wyliczeniach zabrakło cennika stawek za seks?jeżeli już „kobieta” wyliczyła ile należy się jej za spedzenie czasu z wlasnym potomstwem, za wypranie własnych spodni i umycie własnych garów , to dlaczego ma za darmo uprawić seks z własnym mężem? Też jej zapłaćmy za to ;-)”

  • ciekawe kto by nam faktycznie te 6tys dał………gdyby tak chociaż ze dwa……wtedy też więcej mam (które nie maja potrzeby realizowania sie zawodowo!) chętniej zostałoby z dziećmi w domu, a tak często nie mają wyboru 🙁

    • Ela

      No właśnie! Żeby chociaż Państwo płaciło co miesiąc składki do ZUS… A tak czarna rozpacz, a takie artykuły tylko nerwy wszystkim psują.

  • Jeśli małżonkowie decydują się na model, w którym tylko tata pracuje, mama powinna mieć opłacone składki… przez męża 🙂

    • Ela

      Tak to jest myśl, też mi to przyszło do głowy:) bo na Państwo raczej nie ma co liczyć;)

  • Okropne jest to podliczanie, ale też stwierdzenia, że siedzenie w domu z dzieckiem to sama przyjemność. A jeśli praca -to łatwa, lekka i wymarzona. A najgorsze jest to, że wiele kobiet, które zostają w domu z dziećmi (na urlop czy też na stałe) też tak sądzi. I to ma niebagatelny wpływ na ich samoocenę. Eh. Nie ma sprawiedliwości.