Bycie jedynakiem takie fajne? Czy takie słabe?

Bycie jedynakiem jest wypaśne. Wszystko jest dla Ciebie. Z nikim nie trzeba się dzielić. Nie musisz o nic walczyć. Z nikim się nie tłuczesz. Wszystko masz podane na tacy. Rodzice są tylko Twoi i tylko dla Ciebie. Masz co chcesz i kiedy chcesz (oczywiście w granicach rozsądku, które dla każdego leżą gdzie indziej). Same zalety. Same wady. Bo każdy kij ma dwa końce.

Wady i zalety bycia jedynakiem

Wszystko tak naprawdę zależy od wychowania. Każda wada może być przekuta w zaletę. Każda zaleta może zostać przekuta w wadę. Prawie każda.

Z nikim nie trzeba się dzielić. 

Zaleta? Na pierwszy rzut oka – pewnie! Wszystko dla Ciebie. Nie musisz się dzielić czekoladą. Nie musisz się dzielić ulubioną zabawką. Nie musisz się dzielić się niczym ani nikim. Uwaga rodziców jest tylko skierowana na Ciebie. Tyle, że w życiu umiejętność dzielenia bardzo się przydaje. Kto jej w dzieciństwie nie posiadł – temu w dorosłym życiu może być trudniej. Nie twierdzę, że nie da się  nauczyć jedynaka umiejętności dzielenia się – da się, ale wymaga to dużego wkładu rodzicielskiego, a i tak może się on okazać niewystarczającym.

Nie musisz o nic walczyć.

Na codzień nie masz z kim. Wszystko przychodzi Ci łatwo i masz prawo oczekiwać, że już zawsze tak będzie. Chcesz i masz. A tu zonk. Życie to dżungla. Kto pierwszy, ten lepszy. Kto silniejszy, ten wygrywa. Kto sprytniejszy, ten ma. Frazesy. Ale sprawdzają się nie tylko w walce o ładniejszą lalkę czy szybszy samochodzik. Spytaj się pierwszego lepszego pracownika korpo. Tam nawet o kupno lunchu u pana kanapki trzeba umieć zawalczyć.

Twoje dzieciństwo to bezsiniakowa sielanka.

Nikt cię nie tłucze. Nikogo nie tłuczesz. Nikt Ci nie wyrywa włosów. Nikomu nie wyrywasz włosów. W dorosłe życie wchodzisz  z bujną czupryną. Bez jednego siniaka. Bez zadrapania. Wchodzisz w nie sam.

dzielenie się

Ja jedynak

Co ja mogę wiedzieć o rodzeństwie? Jestem jedynakiem. Moze nie chuchanym i nie dmuchanym. Koloryzującym i ironizującym jedynactwo. Ale wciąż jedynakiem. I mimo, że włożono wiele starań bym przysłowiowym egocentrycznym jedynakiem nie była, pewne jedynacze cechy są we mnie zakorzenione. Ważny wytyka mi je co krok. A ja ich w ogóle nie zauważam. Wzrastałam z nimi blisko 30 lat i są częścią mnie. Niezmienialne. Mimo bujnej wyobraźni, nie potrafiłam sobie rodzeństwa wymyślić. I żyć tak jakby to rodzeństwo istniało. Byłam tylko ja. Sama. Zawsze wsród wielu przyjaciół. Towarzyska. Ale sama. Marząca o bracie. Marząca o siostrze.

Nie stać mnie

Usłyszałam ostatnio, że muszę być bogata skoro zdecydowałam się na dwójkę dzieci. Bogata, że łohoho! Plującą kasą niemalże. Uśmiałam się mocno, tak jak pewnie uśmiałaby się co druga matka przynajmniej dwójki dzieci. Drugie dziecko wyznacznkiem luksusu. Ło Mamusiu! A jaka jest prawda? Nie stać mnie na jedynaka. O! Zaskoczony? Taka prawda. Nie uciułam w mym krótkim życiu tyle kasy, by zapewnić mojemu jedynakowi dostatniego życia. Nie zostawię mu w spadku willi z basenem i milionów dolarów na koncie. Nie wiem czy uda mi się go wychować na zaradnego człowieka. Ale mogę sprawić, że w życiu nie zostanie sam. Zawsze będzie mieć rodzeństwo, na które będzie mógł liczyć. Ja wiem, że z rodziną to dobrze tylko na zdjęciu… Wiem, że różnie to bywa. Ale oboje z Ważnym wywodzimy się z rodzin, gdzie na codzień jest różnie. Jak wszędzie. Nie zawsze pamiętamy o swoich urodzinach. Nie widujemy się miesiącami. Latami. Czasami chlapniemy coś bez zastanowienia i jest kwas. Ale jak się wali i pali, to na rodzinę można liczyć zawsze. Zawsze. I wiem, że te wartości dzieciom przekażemy bez głębszej refleksji, bo po prostu to w nas jest. Taki jest stan rzeczy. Zawsze był. Zostanie w nas na zawsze.

A poza tym będzie miał się z kim tłuc, kłócić, dzielić i godzić. Ten mój dzieć jeden z drugim. Tak po prostu.

Wiem, że rodzeństwo, to najlepsze, co możemy im „dać”.

  • Ola Łosowska

    ojjj, pięknie to ujęłaś. już 21 lat kroczę przez życie samiuteńka. widzę na codzien swoje wady, których jest więcej niż zalet – wlasnie przez brak rodzeństwa. jedno wiem na pewno! chce mieć co najmniej 3 dzieci 🙂

  • Ja nie byłam jedynaczką, ale różnica między mną a siostrą jest dość spora, więc w zasadzie wychowywałyśmy się osobno. Może właśnie dlatego chciałam żeby między moimi dziećmi była mniejsza różnica wieku?

    • To też mną kierowało. Chciałam, żeby moje dzieci miały ze sobą wspólny język. By się razem bawiły. Po prostu, by były razem 🙂

  • Ja nie jestem jedynaczką, wiem jakie to fajne dorastać z siostrą, dlatego nie wyobrażałam sobie, żeby mieć jedynaka. Nie pamiętam czy się w dzieciństwie kłóciłyśmy, za to pamiętam jak się wspólnie fajnie bawiłyśmy, jak dzieliłyśmy po równo truskawki czy czereśnie żeby każda tyle samo zjadła… Nie wyobrażam sobie mieć jedynaka. Moim marzeniem było mieć dwie córy i się ono spełniło :))

    • Pamiętam jak dziś, jak moja mama zawsze dbała o to, żebym sie wszystkim z nia dzieliła, co do sztuki. Wiec wiem, ze umiejetność dzielenia jest wyuczalna 😉 ale na pewno nie przychodziło mi to naturalnie tak jak rodzeństwu. co widze juz teraz po swoich szkrabach 🙂

  • Jest czas kiedy swojego brata/siostry nie tolerujemy, nie lubimy i chcielibyśmy odsprzedać. Jest czas kiedy pięści idą w ruch i płyną brzydkie słowa, kiedy nas irytuje i wkurza. Jednak w życiu przychodzi taki moment, że wskoczylibyśmy za drugim w ogień i mimo, że nie widuje się na co dzień, to rozumie się nawzajem. Przychodzi taki moment kiedy tęsknimy i z łezką w oku wspominamy pole bitwy jakim było wspólne dzieciństwo. (Z autopsji) Między mną a moim bratem jest 4 lata różnicy i nie zawsze się ze sobą dogadywaliśmy i do tej pory zdarza się, że myślimy całkiem inaczej i kłócimy się. Jednak miłość jest znacznie większa i przyznaję, że mimo, iż jesteśmy już takie dwa duże konie, to jak się spotkamy, to musimy się poprzytulać. Mam też ten komfort jako „niejedynaczka”, że jeśli coś mi potrzeba lub dzieje się coś złego, to mogę na niego zawsze liczyć, a on na mnie. Pozdrawiam serdecznie!
    PS. Ja mam parkę 🙂

    • Łezka mi się zakręciła w oku czytając Twój komentarz 🙂 Dzięki! Opisałaś dokładnie to za czym tęskniłam w dzieciństwie i cóż… wciąż tęsknię 🙂

      • Czasami nawet za tymi siniakami się tęskni. Jedno co muszę przyznać, to że dzięki starszemu bratu nauczyłam się bronić 🙂

  • No nie znam tego uczucia, ale słyszę od jedynaków, że często czują się samotni. Wyobrażam sobie też, że to uczucie może się spotęgować w dojrzałym wieku.
    Moim dzieciakom jak wiesz to nie grozi 😉

    • Ja myślę, że ten strach przed „samotnością jedynaka” jest moim motorkiem w kontaktach towarzyskich i spełnianiu marzenia o dużej szczęśliwej rodzinie. Ale jest to tak indywidualne… Po niektórych komentarzach widzę, że nie wszystkim jednak ta samotność doskwierała i doskwiera 🙂

      • Ja jestem zwierz towarzyski, do życia potrzebuję ludzi, więc wypowiadam się w swoim imieniu. Poza tym fajnie tak mieć w kimś oparcie i dzielić z nim wzloty i upadki.

  • Blogująca Domi

    Póki co mam 16 lat, więc nie będę pisać o dzieciach, których nie mam (a chcę mieć trójeczkę). 😀
    Jednak z doświadczenia wiem, że za duża różnica wieku też ma coś do gadania w stosunkach w rodzeństwie. Sama mam trzy siostry i brata, i muszę przyznać, że tylko z rok młodszą dogaduję się bardzo dobrze i (mimo różnicy 13 – stu lat) z najmłodszą, która jeszcze do końca życia nie ogarnia. Jednak najbardziej dzielą nas charaktery – druga siostra jest okropna (bez wyolbrzymiania – mama sobie z nią nie radzi, a na dopiero 10 lat) i do nikogo nie ma szacunku, potrafi okraść rodzeństwo, nie wspominając już o wulgaryzmach, które w ustach tak małego dziecka brzmią niezbyt zachęcająco. Brat natomiast cały dzień przesiaduje w internecie (naprawdę cały), nie pomaga, jest strasznym chuchrem i zachowuje się gorzej, niż dziewczyna. Oczywiście czas spędza na głupich grach i informatyką raczej nie potrafiłby się zająć 😀
    Na dzień dzisiejszy wiem, że z drugą siostra nie będę w przyszłości utrzymywać kontaktu za to, co ona nam robi teraz. Są granice. Z bratem – sama nie wiem, czy sobie to życie będzie umiał ułożyć, bo nie ma w nim żadnej ambicji, ani pracowitości. No cóż, nie ma co osądzać – zobaczymy jak to będzie. 😀
    Post ciekawy – fajnie zobaczyć wszystko z twojej perspektywy. Czasami jednak marzy się o byciu jedynakiem.. Wszystko ma swoje wady i zalety. Pozdrawiam. 😀

    • Dzięki za Twój komentarz 🙂 jak już wiesz jestem jedynakiem, więc trudno mi cokolwiek wyrokować, ale ponoć (tak mi mówią CI co się znają) różnice wieku są istotne, gdy się ma kilkanaście lat. W wieku 20-30-40 lat zupełnie się zacierają 🙂 W sumie sama po sobie widze, kiedyś wsrod moich przyjaciol były osoby góra 2 lata młodsze lub 2 lata starsze. Teraz roznica 10 lat nie jest żadną różnicą 🙂 Trzymam kciuki, żeby i w Waszym przypadku tak było 🙂 Pozdrawiam!

  • Piękny wpis! Najlepszy tekst: „Wszystko tak naprawdę zależy od wychowania. Każda wada może być przekuta w zaletę. Każda zaleta może zostać przekuta w wadę. Prawie każda.” – kwintesencja wpisu. Gratki!

    • Dziękuję 🙂 Miło czytać takie słowa 🙂

  • Wiesz jakiś czas temu czytałam o badaniach właśnie odnośnie dzielenia się. Bardzo żałuję, że nie mogę przytoczyć źródła, bo już zwyczajnie nie pamiętam. Z tym, że jedynacy nie umieją się dzielić to mit. Dzieci mające rodzeństwo w dorosłym życiu mogą mieć większy problem z dzieleniem się, niż jedynacy. Po prostu nareszcie po latach mają coś tylko dla siebie i nie mają zamiaru tego oddawać, bo pierwszy raz czują, że coś jest tylko dla nich. 🙂
    Ja jestem jedynaczką i nie czuje się samotna, lubię to i nie chciałabym mieć rodzeństwa. Samotność to nasz świadomy wybór i nie ma tu znaczenia czy mamy rodzeństwo czy nie. Albo będziemy utrzymywać więzi z innymi ludźmi, albo nie. 🙂

    • A to ciekawe, te wyniki badań o których piszesz. jakbyś się kiedyś na nie natknęła – pamiętaj o mnie 🙂 Bardzo chciałabym się z nimi zapoznać, może uda mi się je gdzieś zgooglować. Tak jak napisałam powyżej i tu w komentarzach, wszystko jest kwestią wychowania. Oczkiem w głowie mojej mamy, było by nauczyc mnie umiejetnosci dzielenia. Wszystkim musiałam się z nią dzielić po równo, ale nie przychodzilo mi to łatwo. Tym bardziej łza w oku mi się kręci jak moja córka bez wahania dzieli się np. owocami z młodszym braciszkiem. Dla niej jest to poniekąd naturalne. Nie zawsze oczywiscie i nie wszystkim. Ale mimo wszytsko, widzę różnicę. Każde z nich ma tez tylko swoje rzeczy. I do nich nalezy decyzja czy się chcą nimi dzielić czy nie. I mam nadzieje, że z tym beda wzrastać. Masz jednak zupełną rację, że samotność może być też świadomym wyborem, nie zawsze determinowanym przez jedenactwo. Wszystko to bardzo indywidualne kwestie. Pozdrawiam!

      • Oczywiście, że to nieprawda, że jedynacy nie umieją się dzielić. Sama nigdy nie miałam z tym problemów, a jak patrzę na niektóre moje koleżanki, które miały rodzeństwo, to widzę wyraźnie właśnie odwrotną tendencję. Zazdrość o to, co ma siostra czy brat i poczucie bycia gorzej traktowanym (nawet nieuzasadnione) to najmniejsze problemy rodzinne z jakimi się borykają przez całe życie i jak tylko mają okazję, to odbijają to sobie z nawiązką.

  • Pamiętam jak urodził się mój młodszy brat. Świat mi się załamał, bynajmniej tak twierdziłam w wieku pięciu lat. Od tamtej pory wszystkim musiałam się dzielić a co więcej byłam starsza, więc wymagano ode mnie, że odpuszczę. Jak na świat przyszła moja najmłodsza siostra, oznajmiłam rodzicom, że się wyprowadzam. Mając dziesięć lat, spakowałam dwie książki i kanapki, chciałam uciec. Jak się okazało to nie było wcale takie proste. W końcu musiałam pogodzić się z rzeczywistością i rodzeństwem. Nie mogę też zaprzeczyć, że życie w wielodzietnej rodzinie nic mnie nie nauczyło. Kłócić to ja się potrafię. 🙂

    • Haha <3 Boze ile to razy ja sie chcialam wyprowadzic. Nie mialam rodzenstwa, to chociaż od mamy uciec, zeby nie kazała sprzątać 😀

  • Moja córka jest jedynaczką, nie z mojego wyboru 🙁 Obalam wszelkie mity o jedynakach :)))

    • WIelka rola w tym rodziców 🙂 Jedynaki są fajne. W końcu sama nim jestem 😀

  • Fajnie być jedynakiem, zwłaszcza jeśli człowiek ma usposobienie po temu. Z drugiej strony czasem może brakować kogoś do wspólnej kłótni czy zabawy…

  • Zgadzam się z tym, że rodzeństwo, to najlepsze co możemy dać naszym dzieciom. My mamy ich troje 🙂 Z wyboru – świadomego, dorosłego. Nie z luksusu, ale też nie z patologii. A jednak dość często postrzegani jesteśmy jako rodzina patologiczna. Ale tylko przez tych, którzy nas w ogóle nie znają i nic o nas nie wiedzą. To bardzo, bardzo smutne…

    • Bardzo smutne, ale wiesz co… wydaję mi się, że ten pogląd powoli przechodzi do lamusa. Coraz więcej ludzi chce mieć liczne rodziny i głośno o tym mówi. Z wyboru. Z miłości. Nie z patologicznych pobudek. A dziś, w dobie demograficznego dołka, jest taki pogląd legitymizowany prawnie i medialnie (patrz chociażby na karte dużej rodziny i 500+).

  • Ja mam dziesięć lat starszą siostrę i w sumie jesteśmy trochę jak dwie jedynaczki :/ Większość dzieciństwa spędziłam tęskniąc do innych dzieci i z tego powodu, chociaż jestem przerażona, czekam właśnie na drugie 🙂

    • Z tego samego powodu zdecydowałam się na dwójkę z małą różnicą wieku. I wiesz co? To był strzał w dziesiątkę! 🙂 Trzymam kciuki <3

  • Ja jestem jedynaczką i dobrze mi z tym. Nie miałam wszystkiego podanego na tacy i wiem, że gdybym miała rodzeństwo, byłoby ciężko u mnie w domu. Duża ilość kuzynostwa zastąpiła mi rodzeństwo. A co do mnie to zamierzam mieć więcej niż jedno dziecko 🙂

  • Mam siostrę młodszą o 4,5 roku, w dzieciństwie było cudnie, jak nastolatki – ostrrro, teraz, kiedy mieszkamy od siebie daleko rozmawiamy online każdego dnia i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Dobrze mieć rodzeństwo 🙂

    • Boję się tego „ostrrrro” u moich dzieci 😉 Ale za jego brakiem we wlasnym dziecinstwie bardzo tesknlam 🙂 Najlepiej!

  • Miewałam siniaki, były walki o różne rzeczy i dzielenie się. Rodzeństwa nie było.