Czas na zmiany

Wiesz, że mój blog ma 10 miesięcy? Kupa czasu. Szału nie ma, a może jest? Zakładając go, na 2 miesiące przed drugim porodem, nie sądziłam że będę chciała kiedykolwiek coś w nim zmieniać. Miał być moim sposobem na „siedzenie” w czterech ścianach, by nie zezgredzieć, by mieć inny temat do rozmów ze światem dorosłych. Inny niż dzieci. Miał być moim ekshibicjonistycznym pamiętnikiem, moim czasopismem, zbiorem felietonów. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Powoli  staram się od, wszechobecnego w moim życiu, tematu dzieci odbijać, by podążać w inne nieznane mi regiony. Zaczynam mieć wizje, plany i oczekiwania, o których na początku blogowej przygody nie miałam pojęcia. 10 miesięcy mi zajęło oswajanie się z myślą, że ta bazgranina ma jakiś sens. A przecież jestem osobą, która nie lubi robić niczego na pół gwizdka, więc… czas na zmiany.

Po pierwsze, wygląd.

Szukam szablonu zapierającego dech w piersiach nowoczesnością, przejrzystością, pięknem i prostotą w jednym. To jak poszukiwanie pięknej, młodej, zdolnej i potulnej synowej. Ciężkie do znalezienia, ale mam nadzieję, że wykonalne.

Po drugie, wygląd.

Publicznie oświadczam, iż postanowiłam przeprosić się z aparatem fotograficznym. A w zasadzie nauczyć się z niego korzystać. Pewnie stanie się to w przyszłym tysiącleciu. Takie powiedzmy, postanowienie noworoczne. Oby okazało się wykonalnym. Tak fajnie byłoby móc okrasić tę bazgraninę wypocinami innego gatunku. Tak chciałabym móc za 10 lat wytłumaczyć dzieciom, co właściwie oznacza słowo „postęp”:

Popatrz kochanie na to zdjęcie z 1 grudnia 2015. Widzisz? Nie? No właśnie… Cały palec w obiektywie. A teraz popatrz na to zdjęcie z marca 2016. Tylko pół palca zasłania obiektyw. O, a teraz popatrz na to zdjęcie z czerwca 2016, to już jest nawet ostre. Widzisz Kochanie… To właśnie się nazywa „rozwój”.

Po trzecie, sprzęt czyli… wygląd.

Pewnie pamiętasz, że mój blog był jak bandyta – jednoręczny. I mój telefon z pewnością na długo jeszcze pozostanie centrum jego dowodzenia. Takie realia. Piszę teraz do Ciebie jednak oburącz, testując netbooka. Bo tak mogę więcej, lepiej, a przede wszystkim szybciej. I całkiem mi z nim wygodnie wieczorem w łóżku. Jeszcze tylko krótki pomiar prędkości internetu i jesteśmy w domu. Idzie jak burza. Ułamek sekundy i nowy post opublikowany.

Po czwarte, nowe tematy czyli… wnętrze.

Milion pomysłów kotłuje mi się w głowie. Pomysłów na nowe teksty, takie zupełnie „moje”, ale też takie zupełnie inne. Zaciekawi Cię nuta publicystyki? A co nieco o sklepowym żarciu? Jakby nie było, spróbuję. Trzeba sobie stawiać nowe wyzwania, prawda? Bo inaczej stoimy w miejscu, a nawet się cofamy. A tego nie chcemy, oł noł noł.

Mniej mnie teraz, by za chwilę było mnie więcej. By było lepiej, piękniej i szybciej. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i, jak pod lipą Kochanowskiego, siądziesz, odpoczniesz i zagościsz tu na dobre.

  • Kusi i mnie zmiana wyglądu bloga 🙂 Nie wiem tylko czy potrafię 🙂 Życzę ci powodzenia!

    • Ela

      Ja też jescze nie wiem 😉 Powodzenie się przyda i to bardzo 🙂

  • No hejka Sąsiadko 🙂 Jestem nieco starsza od Ciebie blogowo, ale trochę po przejściach. Właśnie jestem w trakcie migracji bloga i adoptowania postów do nowego szablonu. Muszę przyznać, że trudna to dla mnie droga, bo nie zdawałam sobie sprawy z tego ile wymaga pracy i cierpliwości. Po zaadoptowaniu szablonu wszystko sypie się jak tynk ze ściany – teksty, zdjęcia. Wszystko co misternie budowałam, dzisiaj wygląda zupełnie inaczej i trzeba to ręcznie poprawiać. Wolałabym ten czas poświęcić na coś innego, ale walczę i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła pochwalić się efektami tej pracy. Pozdrawiam.

    • Ela

      I tego się właśnie obawiam, że mi się wszystko wykrzaczy i dlatego siedzę w tych szablonach i siedzę, by wybrać ten idealny. Bo jak już mam przechodzić tę drogę przez mękę, to chcę żeby było warto, by za chwilę nie bawić się w to od początku. Trzymam kciuki żeby i u Ciebie wszystko poszło sprawnie do końca. No i najważniejsze, żebyś finalnie była ze wszystkiego zadowolona. Fajnie tak usiąść z poczuciem, że się człowiek napracował, ale było warto 🙂

      • Już jestem blisko końca, ale każdy dzień przynosi niespodzianki i mam obawy, że jeszcze coś nieplanowanego się wydarzy. Jestem jednak dobrej myśli i nadziei 😉 Jak już dojrzysz zmianę, będę wdzięczna Ci za komentarz jakie są pierwsze wrażenia wizualne, może coś przeoczyłam, może coś dostrzeżesz z punktu widzenia czytelnika. Do usłyszenia.

        • Ela

          Na pewno dam znać 🙂

  • Też uważam, że jak się stoi to się człowiek najzwyczajniej cofa. Cokolwiek Ci w duszy gra, spróbuj. Jeśli tego nie zrobisz to nie poczujesz czy to jest to. Sklepowe jedzenie super temat, też się zastanawiam czy u siebie poruszać ten temat ale póki co za dużo mam jeszcze w głowie 😉

    • Ela

      Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że warto się rozwijać 🙂

  • Ja dopiero zaczynam więc ciekawa jestem czy mnie też natchnie na zmiany już po 10 miesiącach 😉

    • Ela

      Mój początek był spontaniczny i nieprzemyślany, aż dziw, że chęć zmian przyszła dopiero teraz 😉

  • super! trzymam kciuki! też mam zamiar nad swoim blogiem popracować, wiec rozumiem Cię w pełni! oby Ci się udało… i oby mi też się udało 😉

    • Ela

      Dzięki! To trzymajmy kciuki za siebie nawzajem 😀

  • Trzymam kciuki za powodzenie wszystkich zmian! I dużo weny życzę 🙂

    • Ela

      Dzięki! Wszytskie kciuki mile widziane 😀

  • PS- może przy okazji też Disqus? 😉

    • Ela

      Tego disqusa chyba boję się bardziej niż nowego szablonu 😉 Tzn, nie wiem czemu ale wydaje mi się, że disqus zniechęca do komentowania osoby spoza blogoweg światka, nie macie takiego wrażenia?

  • Cudnie czytać o tym jak ktoś się rozwija, chce więcej i więcej, skręca się w cos . w blokowanie można się wkręcić 🙂

    Ja życzę zeby plany się powiodły i by realizowanie ich dało ci dużo przyjemności.

    I ja tez najczęściej pisze z telefonu :p

    • Ela

      Oj można można, nawet nie sądziłam jak bardzo 🙂

  • Zmiany to dobra rzecz 🙂 Powodzenia!