Człowiek rodzi się uśmiechnięty

dziecko usmiecha się

Życie w nim tę radość zabija. Umiera zezgredziały.

Taka tam, coelhowska refleksja z życia.

Dziś powtórka z polskiego. Rozprawka. Teza. Argumenty. Minimum 3. Potwierdzenie / zaprzeczenie tezy.

Teza: Człowiek rodzi się uśmiechnięty. Życie w nim tę radość zabija.

Argument 1: Ignacy, 8 miesięcy

Igi uśmiecha się nieustannie. Przepełznie centymetr – uśmiecha się. Zobaczy kabelek – uśmiecha się. Ruszy grzechotką – uśmiecha się. Zobaczy mamę – uśmiecha się. Zobaczy tatę – uśmiecha się. Zobaczy siostrę – jego uśmiech osiąga gigantyczne rozmiary. Zmieniamy pieluchę – uśmiecha się. Widzi jedzenie – jego radość nie ma końca. Kąpie się – uśmiech nie schodzi mu z twarzy. I możnaby mnożyć przykładów bez końca.

Argument 2: Hania, lat 3

Uśmiecha się bardzo często, ale już nie nieustannie. Zobaczy mamę – uśmiecha się. Zobaczy tatę – uśmiecha się. Zobaczy brata – uśmiecha się. Chodzenie, jedzenie, kabelki. Normalka. Żaden powód do uśmiechu. Wie, że pewne zachowania spotkają się ze srogą reakcją rodziców, z krzywym spojrzeniem, ze zwróceniem uwagi. Bo nie można skakać po kanapie, bo można spaść i zrobić sobie krzywdę.  Bo nie można kłaść się na Igim, bo można mu zrobić krzywdę. Bo czekoladki jemy po obiedzie. Bo flamastrem nie malujemy po stole, tylko po kartonie. A było tak fajnie, tak miło. Z szerokim uśmiechem skakało się po kanapie. Turlało się z Igim po podłodze rechocząc bez ustanku. Malowało się najpiękniejszy obraz życia. Na stole, bo tak wyszło. Taki piękny, pełen uczuć, emocji i radości. Aż weszła na to mama…

Argument 3: Ela, lat 29

Uśmiecha się zdecydowanie za mało. Widząc malujące z uśmiechem na ustach dziecko, widzi tylko umazany stół. I kolejne minuty znienawidzonego sprzątania. Brak uśmiechu. Widząc Hanię na Igim, nie zauważa śmiechów i dobrej zabawy. Widzi połamane kończyny lub jeszcze gorzej. Brak uśmiechu. Widząc Hanię skaczącą po kanapie, widzi złamany kark, a co najmniej guza. Nie widzi dobrej zabawy. Nie podziela radości i uśmiechu. Kabelek. Zero powodu do uśmiechu. Jedynie narastający wkurw, bo to kolejny sprzęt do sprzątnięcia. Pielucha. Kolejna paczka do kupienia. Jakiś powód do uśmiechu? Matka. Dorosły człowiek. Pierwszy poziom zezgredzenia.

Potwierdzenie tezy: Człowiek rodzi się uśmiechnięty. Życie w nim tę radość zabija. Umiera zezgredziały.

Ale po osiągnięciu tego pierwszego poziomu zezgredzenia, życie wyciąga do matki i ojca pomocną dłoń. Pokazuje im ich uśmiechnięte dzieci. Pokazuje im, jak cieszyć się małymi rzeczami. Jak cieszyć się sobą. To taka oferta last minute. Skorzystasz teraz albo przepadnie. Minie bezpowrotnie. Zarazisz swoją zezgredziałą naturą ich małe, chłonne umysły. I staną się zezgredziałe na Twoje podobieństwo. Znacznie szybciej niż powinny.

—-

Haniu, dalej nie pozwalam Ci skakać po kanapie, bo zrobisz sobie krzywdę. Ale następnym razem jak będziemy robić pierniczki, będziemy sypać tę mąkę do woli i zanurzać w niej palce do znudzenia. I ugniatać. I przesypywać. I robić przy tym mnóstwo bałaganu. I będziemy się śmiać obie. Do rozpuku. Pomóż matce nazbierać w pamięci takich chwil jak najwięcej, nim zezgredzieje do końca.

  • Trzeba ten uśmiech dobrze pielęgnować, mimo iż czasem jest naprawdę trudno…Mamy takie dni w domu, że śmiejemy się totalnie bez powodu i wtedy dochodzę do smutnego wniosku : takich chwil jest zdecydowanie za mało 🙁 Po czym to rozpoznaje? Po bólu mięśni brzucha i szczęki!

  • Dorośli powinni brać przykład z dzieci w kwestii cieszenia się z życia i z drobiazgów. PS Mam 36 lat a czuję się jakbym miała co najmniej połowę mniej 😀 w żadnym wypadku nie czuję się „zezgredziała” i takich ludzi unikam.

  • Jakże prawdziwy tekst 🙂

  • Niestety życie nie jest usłane różami ale może warto zmienić nawyki i uśmiechać się częściej, Może my dorośli powinniśmy się uczyć od dzieci. Przecież podobno dobre i pozytywne myślenie przyciąga szczęście 🙂

  • Ela, lat 29, ma zdecydowanie więcej trosk na głowie niż Ignacy, 8 miesięcy i Hania, lat 3, ale powodów do uśmiechu na pewno ma wiele i niech Ela, lat 29 przestanie zamartwiać się szczegółami, a skupi na ogółach 😉 Buziaki.

  • Ładnie opisane i piękna pointa.
    Ale jak zacząć rozpatrywać w kontekście ludzkiego dążenia do szczęścia, to można interesująco pobłądzić, ale lepiej zmilknę, bo mój wymęczony mózg dzisiaj łazi dziwnymi drogami na pograniczu rzeczywistości i pisanego opowiadania, które zaokienngo świata nie ma w sobie tak znowu wiele 😛

  • Tak, dzieci są bardzo radosne. I to jest cudowne, widzieć, słyszeć. Dorośli, bardzo rzadko się uśmiechają, moja ciocia kiedyś mówiła, znam 2 osoby takie uśmiechnięte (jej koleżanka i ja!) – wydaje się to niemożliwe. Zna tylko 2 osoby często się uśmiechające. Starsi ludzie uśmiechają się też często, a gdy bawią się z wnuczkami to słychać tylko śmiech..dobrze brać z dzieci i starszych ludzi brać przykład.