Czy Twojemu dziecku grozi epidemia egoizmu?

epidemia egoizmu

Odkąd mam dzieci, nieustannie towarzyszy mi jedna myśl: czy dam radę? Czy uda mi się ich wychować na porządnych ludzi? Na ludzi wrażliwych na krzywdę innych? Na ludzi kochających? Na ludzi umiejących pracować? I umiejących pomagać? Na ludzi doceniających to co mają, ale i ambitnych, chcących zdobywać „więcej”. Jednym zdaniem czy uda mi się wychować ich na dobrych ludzi, którzy poradzą sobie w dorosłym życiu?

Moje pokolenie, obecnych trzydziestolatków, miało pod tym względem paradoksalnie łatwiej. Często wychowywaliśmy się w rodzinach, w których było mało pieniędzy, a co za tym idzie – mało możliwości. Wspominamy z łezką w oku pierwszy rower, wyczekaną, wymarzoną lalkę Barbie, albo chociaż jej podróbkę. Meble dla lalek robione z kartonu i własnoręcznie malowane kredkami. Mieliśmy mało i potrafiliśmy docenić to, co mamy. Jednocześnie znamy uczucie, jak to jest czegoś bardzo pragnąć, a nie móc dostać. Przykre uczucie, prawda?

Czasy się zmieniły. Zalewa nas tania chińszczyzna i bardzo często nawet biedne rodziny stać na to, by ich dzieci miały to, czego chcą. A i my chcemy, by nasze dzieci miały wszystko to, czego nam w dzieciństwie brakowało. Tylko czy w związku z tym one potrafią docenić to, co mają?

Czy nie wyręczamy ich zbytnio w domowych obowiązkach, tylko po to by nie słuchać ciągłego jęczenia, płaczu i awantur? Czy nie dajemy zbyt często za wygraną? Czy w sklepach nie kupujemy im tego, o co się awanturują, byleby tylko przestały i nie robiły nam już więcej wstydu?

Ja naprawdę się staram. I wydaje mi się, że robię wszystko najlepiej jak potrafię. Wiem jak ważna w wychowaniu dzieci jest konsekwencja. I staram się być konsekwentna wobec moich szkrabów. Jednak czasami się łamię i ustępuję. Właśnie ze względów wspomnianych wyżej. Bo mam gorszy dzień. Bo się bardzo śpieszę. Bo już nie mogę znieść tego płaczu. Bo wstyd mi przed ludźmi, którzy na mnie patrzą. Bo nie mam pomysłu, jak tę sytuację rozsądnie rozwiązać w danym momencie.

I właśnie dlatego zdecydowałam się na lekturę tej książki. Ja (i znakomita większość z Was również) nie potrzebuję podręczników, pt „jak wychować dziecko od A do Z”. Dzieci są różne. My jesteśmy różni. Nie ma jednej sprawdzonej metody wychowania dzieci. Zawsze powtarzam, że najważniejsza jest nasza intuicja. Każdy z nas podświadomie doskonale wie, co jest najlepsze dla naszych dzieci. Jednak czasami zapędzamy się w ślepą uliczkę. Wydaje nam się, że to jak postępujemy nie jest najlepszą metodą, ale nie mamy pomysłu jak tę sytuację rozwiązać.

Czy grozi nam epidemia egoizmu?

Epidemia Egoizmu jest właśnie pozycją, która wychodzi z pomocą dla rodziców takich jak ja. Tych, którym zdarza się zagubić w niektórych sytuacjach wychowawczych. Jest również pomocą dla tych, którzy zupełnie się zagubili i mają wrażenie, że w ich domu role się zamieniły. To ich dzieci powoli przejmują kontrolę i wychowują swoich rodziców. Amy McCready zręcznie pokazuje jak powoli, krok po kroku, pozbawiać nasze dzieci nadmiaru przywilejów, którymi niepostrzeżenie sami ich obdarowaliśmy i które, delikatnie mówiąc, teraz dezorganizują nam życie. Książka kierowana jest zarówno do rodziców małych przedszkolaków, które dopiero zaczynają odkrywać możliwości jakie dają im przywileje, jak również do rodziców nastolatków, którym często wydaje się, że już przepadli i zupełnie nie mają pomysłu jak pozbawić swoje dzieci przywilejów nadawanych i utrwalanych przez wiele lat z kolei oraz jak wyeliminować postawę roszczeniową z ich życia.

Amy McCready jasno pokazuje, że u podnóża epidemii przywilejów stoją niezaspokojone podstawowe potrzeby dzieci, takie jak potrzeba przynależności i poczucia własnej wartości. Autorka podpowiada, pokazując szereg narzędzi, w jaki sposób te potrzeby zaspokoić. Ja Wam zdradzę, że chodzi o czas spędzany z dzieckiem. Po prostu. Nawet 15 minut czasu poświęconego tylko dziecku w ciągu dnia, jest w stanie zaspokoić tę potrzebę. A potem do roboty! Gdy ten warunek jest spełniony, Amy podpowiada jak krok po kroku zwalczać przywileje, zmniejszając tym samym ilość awantur i wybuchów złego zachowania. Pokazuje jak wyznaczać granice, by wszyscy grali zgodnie z zasadami i nie byli oszukiwani. Podpowiada jak radzić sobie z wymuszeniami ze strony dzieci i z nieustannym marudzeniem. Mówi co robić, by nie kapitulować pod wpływem nacisków ze strony dzieci. Wiadomo przecież, że jak ustąpisz raz, drugi, trzeci, nasze inteligentne dzieci będą już wiedziały co mają robić, by osiągnąć to, na co mają ochotę.

A więc jak pozbawiać dzieci przywilejów? Jak im zapobiegać?

Przede wszystkim powoli. Małymi krokami. Po jednym. Nie walcz z wszystkimi przywilejami na raz! Istotne jest, by na samym początku dokładnie wyjaśnić dzieciom nowe zasady w spokojnej atmosferze. One muszą wiedzieć, że idą zmiany. A później? Później konsekwentnie się ich trzymać. Zajrzyjcie do książki, którą szczerze polecam – Amy pokazuje konkretne metody dobrane do najbardziej klasycznych sytuacji – np. wymuszenia, awantury w centrum handlowym, niechęć do pomocy w obowiązkach domowych itp.

Co zrobić, by zatrzymać epidemię egoizmu w zarodku?

Kojarzycie rysunek, który swojego czasu krążył w internecie? Jedna mama, pyta się drugiej mamy:

„Jak Pani to robi, że Pani dziecko jest takie samodzielne? Pozwalam mu.

To jest źródło sukcesu wychowawczego. Pozwólmy dzieciom wykonywać czynności, które są w stanie same wykonać. To nic, że rozleje. To nic, że zrobi to wolniej niż ty. Pokazujesz mu podświadomie, że w nie wierzysz. Budujesz w nim poczucie własnej wartości. Że da sobie radę. Że jest dobry. Że jest samodzielny. No i nie oszukujmy się, jest to bardzo wygodne w dalszej perspektywie. Ono za którymś razem już nie rozleje. Już zrobi to równie szybko jak ty. A Ty będziesz mieć ten czas dla siebie. Będziesz rodzicem dziecka samodzielnego. Które będzie miało swoje obowiązki, które nie raz będzie mogło Cię wesprzeć lub wyręczyć. Nadopiekuńczość nie jest dobra, w żadnejpostaci. Dziecko musi w pewnym momencie życia stać się samodzielne i znać konsekwencje swoich decyzji oraz zachowań. A przede wszystkim musi umieć żyć w społeczeństwie.

Jeśli szukacie konkretnych porad, jak odnieść wychowawczy sukces w konkretnej sytuacji, w której do tej pory wywieszaliście zawsze białą flagę – polecam Wam Epidemię Egoizmu Amy McCready, wyd. Samo Sedno. Książka jest napisana w bardzo fajny, przystępny sposób. Pełna scenek tak prawdziwych, jakby były wyjęte z naszego życia. Nawet jeśli niektóre metody czy porady, będą Wam się wydawać niemożliwe do realizacji, być może pomogą Wam znaleźć odpowiednie rozwiązanie. Ja spojrzałam na wiele kwestii trochę inaczej i część z tych metod zaadaptowałam w naszym życiu. Z pewnością będę do tej książki wracać, bo wiem że wychowanie dzieci rządzi się swoimi prawami i część z tych pokoleniowych konfliktów jest nie do uniknięcia, jednak nie oznacza, że musi się zakończyć nadawaniem kolejnych przywilejów.