DEMSA – recenzja produktów i KONKURS !

kosmetyki demsa

Trzy tygodnie temu otrzymałam możliwość przetestowania nowych kosmetyków marki DEMSA – nowej linii kosmetyków powstałej z myślą o pielęgnacji skóry atopowej. Kosmetyki są przeznaczone, zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci powyżej 6 miesiąca życia. Teoretycznie więc testować je mogliśmy wszyscy, ale żebym mogła rzetelnie napisać Wam jak z tą DEMSĄ jest, testowałam je sama. Sasasasa, wreszcie coś tylko dla mnie, chciałoby się powiedzieć. Ano tak. Bo w całej naszej familii, moja skóra jest najbardziej problematyczna. Szczęśliwie, moje dzieci, przynajmniej na razie – poza małymi epizodami, większych problemów skórnych nie mają.

Czy ja mam skórę atopową?

Nie mam. Przynajmniej nikt jej tak do tej pory nie zdiagnozował. Mam jednak skórę wrażliwą, szczególnie na twarzy i wielokrotnie stosowałam, za rekomendacją lekarza, specjalistyczne kosmetyki dedykowane dla skóry atopowej. Moja twarz, wiecznie zaczerwieniona, podrażniona, swędząca, piękąca, zdecydowanie kwalifikuje się do stosowania kosmetyków specjalistycznych. Ciało moje to znowu skóra sucha. A ja ciągle poszukuje kosmetyków, które ją nawilżą tak, że zarówno 5 minut po aplikacji, jak i kilka godzin później, będzie wyglądać jak należy. A nie jak rybia łuska czy piaski pustyni.

Czym charakteryzują się preparaty DEMSA?

Producent zapewnia, że linia DEMSA jest idealna do pielęgnacji skóry atopowej, a więc skóry wysuszonej, podrażnionej i swędzącej. Skład kosmetyków oparty jest na ekstraktach roślinnych, takich jak: portulaka pospolita, selernica, rabarbar dłoniasty, tarczyca bajkalska, uśpian różnolisty, lukrecja, orzechowiec myjący. Produkty DEMSA są hipoalergiczne i nie zawierają sterydów, parabenów, substancji zapachowych, barwników ani SLS.

kosmetyki demsa

Preparat do mycia DEMSA, 200 ml

Chyba największe wow. Ten preparat, to był mój pierwszy kontakt z produktami marki DEMSA. I na dzień dobry ogromne zaskoczenie. Tak gęstej konsystencji się nie spodziewałam. No ładnie, pomyślałam. To teraz będę się godzinami męczyć, żeby wydusić go z tubki i będę sterczała pod prysznicem przez wieczność. Serio. To była moja pierwsza myśl. Wycisnęłąm odrobinę z myślą, że starczy mi na umycie 20 centymetrów kwadratowych skóry. Jakie było moje zdziwienie, gdy umyłam tą odrobiną pół ciała. Preparat do mycia, dzięki swojej konsystencji, po wyciśnięciu, mocno trzyma się dłoni. Przy rozprowadzaniu, nie spływa, nie zostaje w jednym miejscu, lecz powoli, równomiernie rozprowadza się po całej powierzchni ciała, na której go stosujemy. Skóra po wyjściu spod prysznica jest już odczuwalnie gładka i widocznie nawilżona. Jest bardzo, bardzo wydajny. Myślę, że starczy mi na długo. Żadnych minusów.

Krem do ciała DEMSA, 100 ml

Prawie równie duże wow, jak przy preparacie do mycia. Z jednym małym minusem, o którym na końcu. Stosowałam go zawsze po prysznicu z użyciem preparatu do mycia DEMSA. Równie gęsta konsystencja, co płynu do mycia. Ale już się tego spodziewałam, więc nie było zaskoczenia. Nie pamiętam, kiedy ostatnio używałam kremu do ciała, po którym moja skóra była pięknie nawilżona przez cały dzień, bez pozostawiania ciężkiej, tłustej warstwy. Pierwszego dnia stosowania, co chwile gładziłam się po nogach, nie mogąc uwierzyć, że one są ciągle tak świetnie nawilżone. Jedna rzecz mi tylko nie pasuje – zapach. Ale przyzwyczaiłam się już, że specjalistyczne kosmetyki nie pachną bzem – w końcu nie bez przyczyny są bez substancji zapachowych. I na pewno nie starczy mi na tak długo, jak preparat do mycia. Nie wiem czy to kwestia wydajności czy o połowę mniejszej pojemności. Chyba to drugie.

Krem do twarzy DEMSA, 70 ml

Jak już pisałam na początku moja twarz jest okrutnie czerwona, wiecznie podrażniona, sucha, swędząca. Określenie, problematyczna, jest jak najbardziej na miejscu. W zasadzie do tej pory nie spotkałam kosmetyku, który by zdziałał cuda. Sprawił, że wszystko by się „naprawiło” jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Do wszystkich nowych kosmetyków do twarzy jestem nastawiona sceptycznie. Modląc sie w myślach, by po ich użyciu nie było gorzej. Jak było z kremem do twarzy DEMSA? No cóż, chciałabym napisać, że stał się cud. Niestety, ciągle nie wynaleziono kremu, który magicznie by naprawiał to, co w mojej skórze działa nie tak. Jednak niczego nie zepsuł. A to naprawdę nie zdarza się zbyt często. Po jego użyciu nie było gorzej. Było lepiej. Co prawda, zaczerwienienia nie zniknęły, ale skóra była ładnie nawilżona i nie swędziała. A i konsystencja dużo rzadsza, co było dla mnie kolejną niespodzianką po doświadczeniach z kremem do ciała i z preparatem do mycia. Bezpośrednio po aplikacji, czuję efekt delikatnego chłodu, co jest bardzo przyjemne, bo daje uczucie redukcji podrażnień. Bardzo ładnie sie wchłania i nadaje się świetnie pod makijaż. Nie zawiera filtrów UV, więc producent zaznacza, że konieczne jest jescze zastosowanie filtrów przeciwsłonecznych.

Intensywny balsam łagodzący swędzenie DEMSA, 50 ml

Jako że nie jestem typowym atopikiem, tylko mogę się domyślać z jak uciążliwym swędzeniem muszą się zmagać osoby chorujące na AZS. Ja użyłam go na swoją najbardziej problematyczną część ciała, czyli na twarz. I mogę potwierdzić, że rzeczywiście nie odczuwałam swędzenia. Producent zapewnia, że łagodzi on również podrażnienia po ukąszeniach owadów. Co jest bardzo fajną informacją. Na pewno wypróbuję go w sezonie letnim, na ukąszenia komarów i meszek.

KONKURS czyli i Ty możesz wypróbować preparaty DEMSA

Cieszę się, że dotrałaś/dotarłeś do tego miejsca. Teraz wystarczy, że odpowiesz w komentarzu pod tym wpisem na dwa pytania konkursowe. a jeden z 3 zestawów konkursowych może być Twój:

  1. Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS?
  2. Jaki jest Twój lub Twojego dziecka ulubiony rytuał pielęgnacji skóry?

Na wasze odpowiedzi czekam tutaj na blogu do 31 marca do godziny 23.59. Spośród wszystkich odpowiedzi wybiorę 3 według mnie najciekawsze 🙂

Zapoznaj sie proszę z regulaminem konkursowym, twój udział w konkursie jest równoznaczny z jego akceptacją.

Konkurs kierowany jest do osób, które nie wygrały zestawu kosmetyków DEMSA w konkursach organizowanych na innych blogach. Zależy nam by produkty DEMSA mogły trafić do jak największej ilości osób.

Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz informację o konkursie (ale nie jest to konieczne), wśród swoich znajomych i zachęcisz ich do zabawy 🙂 Wyników konkursu szukaj pod tym wpisem w ciągu trzech dni od jego zakończenia. Poinformuję o nich również na moim fanpejdżu na FB.

demsa konkurs

WYNIKI

Kochane,

Przede wszystkim dziękuję Wam bardzo za udział w konkursie. Gdybym mogła, wysłałabym kosmetyki DEMSA do Was wszystkich. Naprawdę! Wzruszałam się czytając wasze komentarze i dziękowałam w duszy, że problem AZS nie dotknął mojej rodziny. Postanowiłam przydzielić kosmetyki tym z Was, które z AZSem zmagają się na codzień i których komentarze wzruszyły mnie najmocniej.

Kosmetyki DEMSA do wypróbowania dla Was i ukojenia skóry Waszych bliskich trafią do:

Anny Kobak

Alexandry Krupy

Małgorzaty Szymańskiej

Z laureatkami skontaktuję się mejlowo w ciągu najbliższych godzin.

 

 

 

  • Ewelina

    Dobrze, wiedzieć, że istnieją takie kosmetyki. I najważniejsze, że są dobre. Pozdrawiam.

    • Ewelina, zachęcam do udziału w konkursie. Sama bedziesz mogła je wypróbować 🙂

  • Justyna Kupidura

    Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS?

    -O ile mi wiadomo to nie. W podstawówce miałam kolegę, który cierpiał z powodu AZS. Ja odkąd pamiętam mam skórę wrażliwą i non stop albo podrażnioną, albo pokazują się rożnego rodzaju wysypki i plamy alergiczne. Z dermatologiem jestem za pan brat!
    ***
    Jaki jest Twój lub Twojego dziecka ulubiony rytuał pielęgnacji skóry?

    -Mój rytuał jest mega prosty i szybki (jak na mnie :P). Wchodzę pod prysznic i zaczynam od mycia twarzy specjalnym do tego celu żelem (wcześniej oczywiście zmywam cały makijaż), potem do mycia ciała mam kolejny, sprawdzony, nieuczulający mnie żel. Potem przychodzi też pora na peeling. A po prysznicu (jeśli następnego dnia rano nie mam treningu) traktuję moją skórę balsamami, masłami czy olejkami <3
    Wersja dłuższa przewiduje kąpiel z bąbelkami i maseczkę oczyszczającą 😉

    • Bąbelki i maseczka… Rozmarzyłam się 😍

  • Anna Kobak

    1. Mój maleńki synus cierpi na AZS od 3go miesiąca zycia. zaczęło sie od maleńkiego „liszajka” na policzku, potem nadgarstki, szyjka…. i tak juz pozostalo do dnia dzisiejszego… Całe szczęscie,że nie zmagamy sie z silnym AZS, jedynie u syneczka wystepuje bardzo silny objaw swędzenia skóry na szyjce, drapie sie w nocy, w dzień, szczegolnie jak sie zestresuje i chce sie spac.
    2. Młodziutką skórę codziennie smarujemy balsamami i kremami żeby była nawilżona. Kąpiel co drugi dzień w emolientach (łódeczki, zwierzaczki plujki w kąpieli razem z Maksiem 🙂 )) a potem lądujemy na przewijaczku, puszeczka kremu do łapki Mamy i pokryweczka w ręce Maksia i do dzieła: zaczynamy od kolistych ruchów po brzuszku (synek wskazuje miejsca ) sam kremem z pokryweczki smaruje sobie rączki, potem szybkim posuwistym ruchem smarujemy nóżki, radocha po pachy… o paszkach tez pamiętamy… – małe smiechy chichy, rączki plecki i najwazniejsza szyjka. Codzień rytuał smarowania mimo uciązliwego uczucia swędzenia z uśmiechem na twarzy, na koniec gromkie brawa i Maksio robi „papa” kremikowi do nastepnego dnia. 🙂

  • Go Bachner

    1. Wydaje mi się że nie znam nikogo z AZS
    2. Mój sześciomiesięczny Tadeusz uwielbia kąpiele! Kiedy tylko widzi przygotowania do wieczornej kapieli wymachuje rączkami z radości. Kiedy juz nacieszy się wodą, zaczynamy rytuał masażu ciała.. Od policzków aż po stópki a ze ma łaskotki… to masowanie nóżek zawsze kończy się wielką radością mojego Szczęścia ❤️ 2 kwietnia kończymy 6 miesięcy i będziemy już mogli używać kosmetyków DEMSA ☺️

  • Małgorzata Szymańska

    Chcialabym napisać że mojego dziecka AZS nie dotyczy, tym bardziej ze ani ja ani mąż problemów skórnych nie mamy, to jednak Oliwka ( 3lata) nie ma tyle szczęścia. Mimo kapieli w emolientach suche swędzace plamki regularnie się pojawiają. Na zgieciach z tyłu nóżek, pod paszkami, przy szyjce. Oliwia jak kazde dziecko chcialaby kąpać sie z pianką, przy kąpieli w emolientach jest to niemożliwe. Czasami udaje jej się namowić mnie na bąbelki i wtedy bawi sie w lodziarnię, kubeczek , trochę pianki i mamy lody ☺Poza tym świetnie sobie umila czas spedzony w wannie, przecież woda pita prosto z wanny jest taka pyszna😊 Na moje prośby Oliwia proszę nie pić wody z wanny odpowiada :przeciż ja nie piję ja ją „ciumam” ( tzn . całuję ). Chciałabym powiedzieć ze moje dziecko jest bardzo grzeczne podczas smarownia kremami, grzecznie stoi i czeka aż baosam się wchłonie, 
    jedna nie mogę tak kłamać, zazwyczaj ucieka mi z łazienki, w najleszym wypadku smaruje się sama i oczywiście mnie też i wtedy jesteśmy obie ” kremowe”. Tak właśnie wyglądają nasze babskie wieczory piękności 😀 

  • Iwona Greczanik

    1. AZS ma moja mama. Pamiętam, że od zawsze miała nawracające objawy, które bywają niezwykle uciążliwe, zwłaszcza wysuszenie skóry i swędzenie. Na szczęście z wiekiem choroba nawraca coraz rzadziej. Ja nie odziedziczyłam tej przypadłości, ale nie znaczy to, że mam skórę idealną. Wręcz przeciwnie! Codziennie rano widząc się w lustrze muszę przyglądać się, co tym razem się „pojawiło”.

    2. Jak tylko uda mi się wygospodarować trochę wolnego czasu to oczywiście decyduję się na gorącą kąpiel! Szybkie zmywanie makijażu i można nurkować w bąbelkach. Odrobina relaksu w wodzie, peeling przy użyciu myjki, a po wyjściu nawilżenie. A potem tylko wskoczyć w piżamę i czas na najlepszą regenerację skóry – sen 🙂

  • Małgorzata Rajchert

    1. Wydaje mi się, że żadne z nas nie ma AZS, albo nie zostało one zdiagnozowane 😉 Na pewno mamy natomiast skórę wrażliwą i cała nasza rodzinka boryka się z rogowaceniem okołomieszkowym, a ta przypadłość wymaga specjalnego traktowania porządnymi kosmetykami 🙂 Twarda woda płynąca w kranach w Piasecznie mocno wysusza skórę i dobre kosmetyki są potrzebne na co dzień.

    2. Moja córka uwielbia dwie rzeczy- kąpiel w obfitej pianie, która mocno pachnie owocami (polecam Pianotwory polskiej firmy z Zielonej Góry) a później balsamowanie całego ciała połączone z masażem- to jedyne rytuały, którym szalona 3 latka jest poświecić chwilę dłuższa niż 15 sekund 😉

  • Kasia

    1.Na szczęście ani ja ani nikt z mojej rodziny nie mamy AZS. Jednak przez kilka pierwszych miesięcy życia mój starszy syn miał podejrzenie skazy białkowej, w związku z czym problem suchej, zaczerwienionej skóry i swędzących wysypek nie jest mi obcy. U nas była to sytuacja przejściowa, ale podziwiam mamy i maluszki, które muszą radzić sobie z tym codziennie. Wiem z
    doświadczenia,że w takim wypadku dobry kosmetyk pielęgnacyjny toprawdziwa ulga i dla dziecka i dla rodzica.

    2. Lubię piękny makijaż, alej ak wiadomo wygląda on najlepiej na zdrowej i zadbanej skórze.
    Dlatego mój wieczorny rytuał rozpoczynam zawsze od dokładnego demakijażu i oczyszczenia skóry twarzy. Potem obowiązkowo dobry krem nawilżający, a co kilka dni maseczka. Optymalna wersja zakłada maseczkę, kąpiel w pianie i relaksująca muzykę, ale niestety
    brutalna rzeczywistość i nierówna walka z czasem zmuszają mnie przeważnie do stosowania wariantu minimum czyli szybkiego prysznica przy akompaniamencie rozbijających się samochodzików i spadających za drzwiami klocków. No ale jak wiadomo do wszystkiego można się przyzwyczaić. Prawdziwą sztuką jest jednak odnaleźć w tym chaosie odrobinę spokoju i czasu dla siebie. I dla mnie synonimem tego relaksu jest codzienne nawilżanie skóry. Chwila nakładania balsamu, oprócz oczywistych korzyści pielęgnacyjnych, daje mi tez
    poczucie przejścia z trybu aktywnego w tryb stand by:) Magiczny moment końca dnia, po którym czeka mnie już tylko (przynajmniej w założeniu) spokój, cisza i dobra książka do poduszki.

  • Ewa Sztyber-Cizio

    1. Niestety nasz Tymon jest obdarzony AZS zwłaszcza zimową porą. Skóra bez wspomagaczy jest sucha, zrogowaciała i potrafią się nam robić strupki od drapania

    2. Nie wiem czy pielęgnacja skóry jest Tymona ulubioną czynnością – nie zapominajmy że mimo że ma prawie 3 lata to nadal jest mężczyzną i jak tylko mama posmaruje mu twarz wyciera ja w ręcznik. Oczywiście kocha kąpiel w pianie ale większość kosmetyków dostępnych w sklepach go uczula, a z tych dla alergików raczej piany nie ma. Każdego dnia się balsamujemy i nawilżamy skórę żeby była gładka i zdrowa.

  • Alicja Żuk

    AZS ma moja siostra niestety do dnia dzisiejszego. Zawsze się drapała i miała takie suche placki na ciele….
    Moje córki uwielbiają kąpiel 🛀 bawią się razem robią bańki mydlane, gotują, należącą, przelewają…Zawsze płaczą jak muszą wyjść a później mamy zawody ubierania piżamy na ⏳ Raz na kilka dni balsamujemy się i sprawdzamy paznokcie i tyle 😉

  • Alexandra Krupa

    W mojej rodzinie jest kilka dzieci które mają AZS. Ale najbardziej dotyczy to mojego chrześniaka Grzesia. Zaczęło się jak miał około 2 miesiące i trwa to do dziś ma 2,5 roku. Raz jest lepiej
    raz gorzej .Okres zimowy jest dla niego najtrudniejszy, czerwone, swędzące
    plamki na buźce, rączkach, pod nóżkami. Częste pobudki w nocy, drapanie się –
    męczy się mój ten mój szkrab okropnie, ciężko się na to patrzy jak walczy z tym
    potworem (AZS)

    Jako iż sama nie mam dzieci a moim jedynym dzieckiem jest mały Grześ (mój chrześniak), to opisze jego rytuał pielęgnacyjny. Ulubionym rytuałem pielęgnacyjnym Grzesia jest przede wszystkim kąpiel. Niestety ze względu na AZS szybka kąpie. Przed kąpielą wybiera zabawki, które „pójdą z nim” się popluskać, zazwyczaj są to kaczuszki i kubeczki. Po opuszczeniu wanny,
    nadchodzi czas smarowanie i natłuszczanie skóry – najpierw buzia, potem raczki i nóżki.. Robię
    to powoli, bez pośpiechu. I co chwilę spoglądam w te radosne, rozchichotane oczka,
    które wpatrują się w ciocię jak w obrazek.

  • HoliPoli

    AZS ma moja najstarsza córka, ja miałam jako dziecko. Ulubionym naszym rytuałem dbania o skórę jest przyjmowanie doustnie Zyrtecu, bo nie trzeba dotykać wtedy podrażnionej skóry 😉 a z czasów przed AZSowych to uwielbiamy kąpiele z pianką, teraz absolutnie zakazane