Do diabła z hamakiem

Poleżeć. Nic nie robić. Po prostu nic. Leżeć i czytać książkę. Ile bym za to dała! Dość sprzątania. Dość prania. Dość prasowania. I gotowania. Ile bym dała, by tak sobie poleżeć i nic nie robić! Wiesz, hamak, drink z palemką, te sprawy. Wcale dużo nie dałam. Trochę bólu. Szczypta przekleństw. Kilka łez bezsilności. I mam co chciałam.

Mój hamak. Mój drink z palemką.

Łzy bezsilności. No bo jak to tak? Przez 4 tygodnie leżeć? A Igi, co samodzielnych chwiejnych kroków sztuk trzy potrafi zrobić, conajwyżej? Sam się nie przewinie i nie nakarmi. A do tego kaszlący i z katarem, co w zapalenie oskrzeli przeszło. A Hana, u której dzień później zdiagnozowano zapalenie płuc? Moje dzieci mnie potrzebują, a ja nie mogę im zapewnić podstawowej opieki. Dupnie. To takie najdelikatniejsze określenie, jakie przychodzi mi do głowy (wiem Mamo, że będziesz to czytać). Czuję, że jako matka nawaliłam na całej linii. Całe to marzenie o leżeniu mam, hmm… Tak. Właśnie tam.

Ale leżę, bo wyjścia innego nie mam. Miałam pisać. Nadrabiać blogowe zaległości. Być płodną jak nigdy wcześniej. Bo i tak nic innego robić nie mogę. Napisałam trzy teksty, żaden nie nadający się do niczego. Bo wściekłość i bezsilność bije ze mnie uszami i wylewa się na ekran. Nie tego chcę. Ale w końcu wylałam chyba wszystko. Rzuciłam elektronikę w kąt. Z tej wściekłości i niemocy. Przeczytałam dwie książki. Wypiłam 10 kaw.

Dwie książki!

Kiedy ja ostatnio przeczytałam 2 książki w 3 dni?! Dawno. Chyba w pierwszej ciąży. Oczyściłam się. Zrelaksowałam. Dałam się ponieść fabule i wciągnąć w akcję, aż za bardzo. Nie słyszałam krzyków, płaczów i próśb o atencję. Myśli: Kto zabił? Kto ukradł? Kto kocha? wyparły na dobrych kilka godzin z mojej głowy tę najupierdliwszą: Jesteś beznadziejną ofiarą losu!

Bo jestem.

Bo tak się czuję. Bo bycie zależną od innych jest słabym uczuciem. Bo do tej pory to o wszystkim decydowałam ja, a teraz muszę się podporządkować. Wsciekłość wymieszana z bezsilnością. Życie. Taka lekcja pokory. Wszystko płynie. Wszystko się zmienia. Sekunda może zmienić w życiu wszystko. Przewartościować wszystko o 180 stopni. Pozmieniać plany w stu procentach. I zawsze trzeba być na to gotowym. Ale też wdzięczość. Bo mam na kogo liczyć. I znowu na takim małym zakręcie, przypominam sobie, co w życiu jest najważniejsze.

Do diabła z hamakiem.

dzieci na zjeżdżalni

  • Oj nie lubię byc od kogoś zależna, ale chętnie przyjmuje pomoc, gdy uważam , że jej potrzebuje 🙂 Dwie ksiażki w trzy dni? Brawo Ty 🙂

    • 2 książki w ostatnich 2 latach 😰 #toobad brzmi już gorzej 😉

  • Życie płata nam wiele figli i zawsze uczy nas czegoś nowego Dużo zdrówka dla Was wszystkich.

    • I przekonujemy się o tym w najmniej oczekiwanych momentach 😉 Dziękuję ! 🙂

  • Życie jest okropnie przewrotne. Już dawno nauczyłam się, że trzeba uważać na to, czego sobie życzymy, bo może się okazać, że dostaniemy to w zupełnie inny sposób.

  • Mogłabym napisać, że zazdroszczę tych 2 książek w 3 dni, ale wiem co czujesz. Czasami życie za nas decyduje i musimy przystopować. Dużo zdrówka życzę.

    • Dziękuję 😘 Te 2 książki to największy plus sytuacji 🙂 intensywnie rozglądam sie za nowymi 🙂

  • Czasami musimy poddać się temu, co przynosi nam życie, mimo iż nie zawsze jesteśmy z tego zadowoleni. Ja miałam taką sytuację po porodzie, bo byłam przykuta do łóżka ponad miesiąc i nie byłam w stanie zająć się własnym dzieckiem. Ale najgorsza w tym wszystkim była ta zależność od innych. Ja zawsze staram się żyć nadzieją, że niebawem będzie lepiej. Bo będzie, nie może być inaczej.

    • Właśnie ta bezsilność i zależność jest najgorsza. Człowiek tak by chciał, a nie może… 💚