Fit Bounty

Trochę grzebię i zmieniam ostatnio w swoim lajfstajlu. Na lepsze, myślę. Pokochałyśmy się z zumbą na zabój. Powoli zaprzyjaźniam się też z innymi fitnesowymi formami ruchu, nawet przybiłam piątkę z tabatą, o co pół roku temu w życiu bym siebie nie podejrzewała. Każde przymusowe rozstanie przeżywam strasznie. Tak jak teraz, kiedy zumbę zamieniłam na 3 tony chusteczek higienicznych i litry herbaty z malinami. Poza zmianą przyzwyczajeń kanapowych, poszły też te kuchenne. Pewnych składników nie ma już u mnie w domu od miesięcy. No sugar, my dears! Od miesięcy! I piszę to ja! Pierwszy łasuch naszej RP.

Szugar szugarem, ale słodkiego się czasem chce jak cholera. Szczególnie gdy PMS wali drzwiami i oknami. Pokusa, by skoczyć po batonika – wielka. Ale siła woli (czyt. lenistwo), wygrywa. Bo powiedz mi po kiego grzyba pędzić do sklepu po Bounty, skoro w 15 minut zrobisz je sama? Z 5 składników. A w zasadzie jeśli przyjąć, że to co z kokosa zostaje kokosem forever, to z 3 składników. Baton z 3 składników! Pyszny, pożywny, bez tablicy Mendelejewa. Cudo!

All you need is kokos, dobre szoko i mniód!

Przyznam Wam się, że eksperymentuje w słodkiej kuchni na potęgę. Nie zawsze udanie. No po prostu nie potrafię żyć bez słodkiego. A nie powinnam jeść słodyczy ani ani. Więc co jakiś czas, kiedy już mnie skręca, kiedy już jestem na skraju złamania samej siebie, rzucam wszystko, wertuję neta i siedzę w kuchni dopóty, dopóki nie wymyślę czegoś, co zaspokoi moje zachcianki. Oczywiście wychodzi tego zawsze więcej niż jedna porcja, więc ogłaszam wszem i wobec, że najlepsza żona i matka świata stworzyła pyszny deser! Po czym pan Ważny vel Gessler, próbuje i mówi: „Może być, ale następnym razem użyj cukru”, albo „No ok, ale następnym razem zrób coś normalnego”. Czyli porażka po całości.

A tym razem, pan Ważny wszedł, popatrzył, powąchał, zjadł 1…2…3… i stwierdził „że jeśliby popracować nad ich wyglądem, to można pójść i sprzedawać je w sklepie”.

Także moi drodzy, popracujcie trochę nad ich wyglądem, zapakujcie w niebieski papierek i handlujcie na prawo i lewo.

fit bounty

Fit Bounty – przepis

Potrzebujesz przede wszystkim kokosa, czyli:

Puszkę schłodzonego mleka kokosowego

ok 200g wiórek kokosowych

2 łyżki oleju kokosowego

2 łyżki miodu

tabliczkę dobrej gorzkiej czekolady (min 70%)

Szalenie długa ta lista. W misce mieszamy mleko z wiórkami i miodem. Z powstałej masy formujemy małe batoniki. Masa jest dosyć miękka.

Jeśli jesteś fit ninją i planujesz zbawić świat podmieniając te batoniki w oryginalnych sklepowych opakowaniach, warto masę uprzednio trochę schłodzić. Z ciut twardszej masy będzie łatwiej uformować idealnego batonika Bounty. Jednak jeśli, tak jak ja, nie możesz się doczekać, aż go schrupiesz, nie trać na to czasu. Może nie będą wyglądać jak z reklamy. Ale smakować będą tak samo obłędnie. Gwarantuję!

Czekoladę wraz z olejem kokosowym rozpuść w kąpieli wodnej. Ja wybrałam czekoladę o zawartości kakao 90% i obawiałam się, że będzie ciut za gorzka dla moich wymagających domowników, po jej delikatnym ostudzeniu dodałam więc jeszcze łyżkę miodu i dokładnie wymieszałam. Pozostaje już tylko oblać nią batoniki, i wstawić do lodówki do schłodzenia. Byłam tak zahipnotyzowana ich aromatem, że nie liczyłam ile ich wyszło. Ale były to 2 duże talerze. Myślę, że spokojnie 20+ sztuk małej wielkiej przyjemności.

To jak? Spróbujecie? Dajcie znać czy smakowało!

  • Ja tez kochałam zumbę i myśle, by do niej wrócić, szalenie dobrze sie po niej czułam, na ciele i duszy 🙂
    Kocham również słodycze, ale to już wiesz 🙂 Twoje bounty wygląda bosko, a ja lubię kokos 🙂

  • No proszę jak łatwo można zrobić taki pyszny deser. Ciekawe czemu do tych sklepowych pakują tyle świństwa?

    • Tez tego nie jestem w stanie pojąć. I tyle lat jedzenia śmieciowego człowiek ma za sobą. Dobrze ze nasza świadomość się zmienia 🙂

  • Ale proste 🙂 koniecznie trzeba zarobic w domu 🙂

  • Dominika Majka

    uwielbiam kokos! 😀 <3 mam nadzieję, ze w weekend uda MI SIE wypróbować ten przepis 😀 bo http://czynnikipierwsze.com/

  • Jezu chyba zrobie <3

  • uwielbiam domowe bounty 😍😍😍

    to nie domowe zresztą też 😉 ale unikam jak ognia i całe lata nie jadłam…

    • Oj tak, smak oryginalnego bounty na zawsze zostanie mi w pamięci, i nam nadzieje ze tylko tam, bo ochota na nie mi przechodzi jak tylko zaczynam czytać skład z opakowania 😉

  • To coś dla mnie – kokos uwielbiam w każdej postaci!

  • Matka-Dietetyczka

    Też u mnie było ostatnio. pycha:)

  • Osobiście nie lubię kokosu, jednak moja mama uwielbia. Niedługo ma urodziny więc przepis w sam raz 🙂
    Pozdrawiam

  • Och Wychowanie

    Uwielbiam kokosy, więc Twój przepis to coś dla mnie, dzięki 🙂

  • Uwielbiam wersje zdrowsze popularnych słodkości 🙂

  • Wygląda przepysznie! Serio!

  • Olga Pacholczyk

    Wg mnie czegoś w tym przepisie brakuje. Mi się to nie połączyło. Smakuje jak wiórki namoczone w mleku. Szkoda bo miałam wielką ochotę na bounty 🙁

    • Kurczę, powinno się połączyć – konsystencja jest miękka, ale taka z której da się formować batoniki. Co do smaku, to bounty jest dla mnie właśnie takimi wiórkami w czekoladzie 😉 spróbuj poeksperymentować z tym przepisem. Życzę Ci żebyś kiedyś trafiła na taki smak jakiego szukasz 🙂 pozdrawiam!

      • Olga Pacholczyk

        oczywiście będę próbować 🙂 pozdrawiam