From mama with love. Życzenia dla wcześniaka.

Wtorek, 17sty listopada. Telefon od mamy. Odbieram.

– Cześć Mamuś! Co tam słychać? – zaczynam radośnie.

– Dzwonię złożyć Ci życzenia!

– Mi ?! – dziwię się. Szybkie wietrzenie mózgu. Jaki dziś mamy dzień? 16? 17? Imieniny miałam 5tego. Urodziny w sierpniu. Dzień dziecka w czerwcu. Dzień matki w maju. Z jakiej okazji życzenia? Już zaczęłam się martwić o stan umysłu mojej matuli, ale szybko poratowała mnie odpowiedzią:

-No Tobie, Tobie… Dziś Światowy Dzień Wcześniaka, a w telewizji mówili, że wcześniakiem się jest przez całe życie…

Wiecie, że kompletnie zapomniałam? Zapomniałam, że jestem wcześniakiem. Pamiętałam, że nim byłam do momentu urodzenia Hani. Cieżko znosiłam tę ciążę, zwłaszcza drugą połowę. Ogromne obrzęki. Skaczące ciśnienie. Patologia ciąży. Sprawdzanie czy nie pojawia się białko w moczu. Bałam się, że to genetyczne. Że tak, jak moja mama dostanę zatrucia ciążowego. Stanu przedrzucawkowego. Że Hani, tak jak mi, zacznie zanikać tętno. Że trzeba będzie robić natychmiastową cesarkę. Jestem właśnie takim wcześniakiem. Nie wiem dokładnie z którego tygodnia, na pewno nie skrajnym. Mama mówiła, że miałam się urodzić gdzieś we wrześniu, a pojawiłam się na tym świecie 2 sierpnia. Może 5, a może 8 tygodni przed terminem. 2 kilo małego człowieka. 9/10 punktów w skali Apgar. Tyle. Gdy w ciaży z Hanią minął 38 tydzień odetchnęłam z ulgą. Hania urodziła się 9 dni przed terminem, jako donoszone dziecko.

Naprawdę od tamtej pory, od ponad 3 lat nie przyszło mi do głowy, że jestem wcześniakiem. Nie wymówiłam tego słowa w myślach, nie wymówiłam na głos. A jednak gdzieś we mnie w środku ta myśl musi głęboko siedzieć. Polubiłam bardzo blogi mam wcześniaków, zaglądam na nie od czasu do czasu, patrząc co słychać. Ale chyba nigdy nie odważyłam się niczego skomentować. No może kilka razy. Nie wiem czemu. Wchodzę, czytam, przeżywam, a moja ręka nie ma na tyle siły by skomentować to, co oczy widzą, mózg trawi, a serce przeżywa. Chcielibyście to poczuć? Polecam chociażby Matkę Prezesa, Matkę Kofeinę i Wcześniak i co dalej. Ostatnio w TV leciał serial o wcześniakach. Nie byłam w stanie obejrzeć ani jednego odcinka. Dlaczego? Nie wiem.

Nie wiem dla kogo i dlaczego piszę ten wpis. Piszę, bo czuję, że powinnam. Może by zwerbalizować swoje myśli, by sobie uświadomić ile miałam szczęścia? Może dla jakiejś hipotetycznej mamy wcześniaka, która wejdzie tu chociażby przypadkiem, przeczyta i pomyśli, że wszystko będzie dobrze? Nie wiem, ale piszę.

Za 9 miesięcy skończę 30 lat. Jestem zdrową kobietą. Urodziłam dwójkę zdrowych dzieci w terminie. Skończyłam studia, przez ponad rok studiując równolegle dwa kierunki dziennie. Sprawnie posługuję się językiem polskim i dwoma językami obcymi. Nie mam problemu z liczeniem. Pracuję zawodowo jako księgowa. Ja lubię cyferki, a cyferki lubią mnie. Tak, chwalę się. Chwalę się, by pokazać, że trudne, wczesne początki życia nie muszą świadczyć o niczym. Nie muszą świadczyć, że przez resztę życią też będzie trudno. Owszem, byłam bardzo chorowitym, ale zdolnym dzieckiem. Były lata, że w szkole więcej mnie nie było, niż byłam, ale sprawnie przechodziłam z klasy do klasy. W wieku 3 lat zaczynałam składać litery, a jako 5latek sprawnie (jak na 5latkę) czytałam książki i gazety. Do zerówki chodziłam dwa lata, bo mama bała mi się odbierać dzieciństwo puszczając mnie do szkoły rok wcześniej. Trochę to brzmi jak sen, jak marzenie. Jak to piszę, sama nie wierzę, że wyrosłam na w pełni zdrową osobę, chorującą sporadycznie. Na kobietę, która dała dwa zdrowe życia, sama ledwo przedzierając się na ten świat.

Ja, dorosły wcześniak.

  • Mam kilku znajomych wcześniaków oraz znajomi mają Dzieci wcześniaki i nic po nich nie widać, że pojawili się na tym Świecie za wcześnie. Cieszę się, że lekarze walczą o każde maleństwo…

    • Ela

      Tak właśnie powinno być, a nawet jeśli początki są trudne, są ogromne szanse, że w dorosłym życiu nie zostanie po tym wcześniactwie nawet najmniejszy ślad.

  • Nie wiedziałam, że obchodzi się dzień wcześniaka. Ja też jestem wcześniakiem i całe życie mam to miłe uczucie, że dostałam od losu jakąś szansę i to właśnie staram się wykorzystywać co dzień. Pozdrawiam cię sedecznie jak wcześniak, wcześniaka 🙂

    • Ela

      Coś w tym jest, ja też staram sie traktować każdy dzień jak prezent. A od kiedy mam dzieci, jak potrójny prezent 😉 nigdy nie wiązałąm tego z wcześniactwem, ale jakby sie tak głębiej zastanowić… Sciskam Cię mocno wcześniaku 🙂

  • Super się czyta! Też jestem wcześniakiem i swoje dziecko urodziłam 5dni przed terminem wiec w terminie 🙂 nic mi się nie działo przez całe życie, czasami tylko bzikuje ale kto tego nie robi. Nie wiedziałam że taki dzień istnieje:-)

  • Jaki ciepły, miły post! Wszystkiego dobrego Wcześniakom – tym małym i dużym! :*

  • Dokładam się do życzeń Twojej Mamy 🙂 I bardzo cieszę się, że wszystko ułożyło się jak najlepiej. Tak być powinno.
    Moje dwie ciąże również były monitorowane pod kątem ewentualnego wcześniactwa (ale to już pod koniec ciąży), jednak udało się obie „dociągnąć” do 37 tygodnia. Przy trzeciej lęk ponownie wrócił, ale tym razem uparta córeczka postanowiła odmienić mój los i za nic nie chciała wyłazić z brzucha. Pozdrawiam.

    • Ela

      Dziękuję 🙂 Nieprzewidywalne są „brzuchowe” decyzje naszych dzieci 😉

  • To piękne! Mądra ta Twoja Mama a życzenia wzruszające.
    Moja rzeczywistość pełna jest wcześniactwa – mam w domu 2 cudowne, rozrabiające i dobrze się rozwijające wcześniaki.
    Wiem jednak, że świadomość społeczna na temat wcześniactwa u nas w kraju jest niewielka. I cudowne są takie akcje nagłaśniające. Lubię oglądać świecące na fioletowo w tym dniu budynki na całym świecie. Pewnie nie miałaś okazji zajrzeć na mojego bloga, ale pisałam w tym roku o wystawie plakatów wcześniaków urodzonych w szpitalu św. Zofii. Pisałam o niej m.in. bo i moje chłopaki były na plakatach. Misją tej wystawy było wsparcie i otucha dla świeżo upieczonych rodziców wcześniaków, pokazanie im jakie dzielne i fajne pysiaki potem rosną. Ale także podniesienie świadomości społecznej by inni rodzice mieli okazję zetknąć się z wcześniactwem. Niestety wystawa już się skończyła, ale planowane jest, że ruszy gdzieś dalej.

    • Ela

      Mama jest Kochana 🙂 Też się wzruszyłam i z tego wzruszenia powstał ten wpis 🙂 Masz niestety rację, jeszcze nie czytałam Twojego wpisu, ale nadrobię w pierwszej wolnej chwili. Pomysł na akcję ze zdjęciami fantastyczny – mam nadzieję, że jeszcze bedzie mi dane obejrzeć je na żywo 🙂