Hey brother! Czyli wkupujemy się w łaski jej wysokości siostry.

Prezent z brzuszka. Prezent od braciszka. Prezent ze szpitala. Zwał jak zwał. Nie każdy o tym słyszał. Nie każdy praktykuje.

Usłyszałam o tym już jakiś czas temu i od razu stwierdziłam, że to świetny pomysł! Może nie dla dzieci w każdym wieku, bo taki 15 miesięczny berbeć jeszcze nie kuma, że będzie dzidzia, że z brzucha i że będzie konkurencja. A 10latek raczej już nie uwierzy, że z brzuszka mamy wyszło dziecko z grą komputerową. Ale dla 2-3 latka?

Jak urodzi się Junior, Hania będzie mieć 2 lata i 4 miesiące. Wymarzona przeze mnie różnica wieku. Wymarzona przed porodem of kors. Bo wydaje mi się, że będą się świetnie razem bawić, że obejdzie się bez scen zazdrości. No właśnie: wydaje mi się. Działam na czuja. Hania jest kumata. Wie, że dzidzia jest w brzuszku. Mały braciszek. Że kopie. Że nie wolno kopać ani uderzać mamy w brzuch, bo tam jest mały ktosiek (poza skrajną histerią, kiedy robi wszystko czego jej nie wolno). Dużo rozmawiamy, czytamy jej mnóstwo książeczek (przykładowe poniżej):

(null)
1. Stancka Zofia, Oklejak Marianna, Basia i nowy braciszek, wyd. Egmont Polska -> ostatnio ulubiona książeczka Hani
2. Shneider Liane, Zuzia i nowy dzidziuś, wyd. Media Rodzina
3. Civardi Ann, Będę mieć rodzeństwo, wyd. Book House

 

Ale czy to wystarczy? W teorii jestem świetna:
* wiem, ze mam nie dopuścić, żeby poczuła się odrzucona
* angażować ją przy wszystkich możliwych czynnościach przy Juniorze
* tulić, całować, mowić jak bardzo ją kochamy przy każdej okazji
* spędzać z nią czas sam na sam.

Powinno wystarczyć. W teorii pewnie powinno. Tylko, że teoria ma się często nijak do praktyki i rzeczywistości. Nie ze złej woli czy niechciejstwa. Po prostu, życie brutalnie weryfikuje nasze wyobrażenia. I tu zamierzam skorzystać z wszelkich możliwych udogodnień i wkupny prezent z brzuszka z pewnością nie zaszkodzi, a jest szansa że pomoże.

(null)

Co to będzie? Nie musiałam się długo zastanawiać. Hania ciągle chodzi i tuli, całuje, usypia, przebiera swoje małe dzidziusie. Więc postanowiłam kupić jej wypasionego małego chłopczyka. Lalę, której będzie mogła zmieniać pieluszkę, karmić, wkładać smoczek. Z którą będzie mogła robić wszystko to, co ja z jej prawdziwym braciszkiem. Bo są czynności takie jak usypianie, przy których raczej nie bedzie mogła mi asystować. Stanęło na chłopcu Baby Born: pije, siusia, płacze „prawdziwymi łzami”, można go zatkać smokiem albo butlą. Ameryka po prostu. Mam nadzieję że po nieprzespanych nocach nie pomyli mi się z moim prawdziwym dzieckiem. No i że będzie warta swej ceny.

Sprzedawca: Ale Pani wie, że ta lalka ma ten tego…. Siusiaka? Nie przeszkadza to Pani? Bo niektóre Panie rezygnowały…

No raczej. Chłopcy z reguły mają siusiaki. Trudno mi bedzie ten fakt ukryć przed Hania. A poza tym po jakiego groma? Że się zgorszy? Szok przeżyje? Takie małe dzieci wszystko przyjmują naturalnie. Tak Kochanie, chłopcy mają siusiaki.

A to już wiem skąd ta cena. Edukacja seksualna kosztuje 😉

  • Dobre przygotowanie i wprowadzenie do bycia rodzeństwem to podstawa 🙂 Świetnie sobie poradziłaś 🙂

  • Ja takie prezenty uważam za genialny chwyt żeby to starsze dziecko od razu pokochało to mniejsze, a w takim prezencie koniecznie musi się znaleźć jakiś ulubiony słodycz, nie żeby to było jakieś przekupstwo:) ale fajny miły gest który na pewno przypadnie dziecku do gustu. U nas się to sprawdziło w 100%

    • Ela

      Dobry pomysł z tymi słodyczami, kradnę! Jak lala nie podbije jej serca, na pewno zrobi to jajko niespodzianka 😀