Jeden strzał wystarczy.

Wczoraj natknęłam się na te zdjęcia kampanii UNICEF Chile „One shot is enough” i bez namysłu udostępniłam je na swoim FB. Dziś wracam do nich znowu, bo nie mogę przestać o nich myśleć. Ujęły mnie. Złapały za serce i za gardło. Na chwilę wstrzymały mój oddech i odebrały mowę. Skłoniły do refleksji. Głębokiej.

Niby cyberprzemoc to jeszcze nie mój problem. Cyberprzemoc nie dotyka niemowlaków i przedszkolaków. Powinnam przejść obok niego z uwagą. Podejść, z uwagą – owszem, ale pójść dalej, nie zatrzymywać się na dłużej. Jednak coś w tych czarno-białych zdjęciach mnie zabolało. Coś ukłuło. Przez ułamek sekundy próbowałam dojrzeć na tych zdjęciach siebie sprzed lat. Nie dostrzegłam. Ale gdybym urodziła sie 15-20 lat później, czy to nie ja bym teraz stała  w tym stroju kąpielowym? Ze spuszczoną głową. Upokorzona. Wpatrująca się w fugi między płytkami. Z jednym marzeniem – by zniknąć…

Tę upokorzoną dziewczynę i mnie z tamtych lat różnią 2 rzeczy:

  1. Brak smartfona.
  2. Poczucie własnej warości.

Gdy miałam naście lat, co oczywiste, smartfonów nie było. Pojawiały się pierwsze cegły, niezniszczalne Nokie 3310 (tu następuje mimowolny uśmiech obecnych trzydziestolatków i w oku się kręci łezka wzruszenia). Każdy kto pamięta ten telefon i inne mu podobne, ten wie, że można było nim napisać smsa do 160 znaków i puścić strzałkę. I tyle. Dzieciaki nie dzwoniły. Bo nikogo nie było stać, by płacić 2 złote za minutę rozmowy. I na tym się kończyła lista funkcji w telefonach z mojej szkolnej epoki. Nie było smartfonów robiących zdjęcia, nagrywających filmy i wrzucających je do sieci jednym kliknięciem. Co nie znaczy, że nie istniał problem stygmatyzacji.

Mówi się: „Dzieci są okrutne”. Nie. Nie są. Małe dzieci po prostu nie analizują. Mówią co widzą. Nie zdają sobie sprawy, że pewne słowa mogą ranić. I tu jest nasza rola, rodziców, by powoli naszym małym dzieciom uświadamiać, jak pewne słowa czy czyny mogą zaboleć. Małe dzieci szybko stają się dużymi dziećmi, które nieuświadomione powielają te okrutne schematy. Bo tak jest śmiesznie, bo fajnie, bo wszyscy mają z tego bekę. Prawie wszyscy.

I dochodzimy tu do tego upokorzonego dziecka. Które ma bardzo zachwiane poczucie własnej wartości, albo nie ma go wcale. Które w tej sekundzie nie ma woli, nie ma siły, by się przeciwstawić. By całą sytuację obrócić w żart. Upokorzone, marzy tylko o tym by zniknąć. A wystarczy „tylko”, od urodzenia, wychowywać dziecko w poczuciu własnej wartości. 

Nie jesteś chuda? Trudno. Nie wszyscy są. Możesz to zmienić jeśli tylko chcesz. Jeśli Ci się nie uda? Trudno. Jesteś wspaniałą, piękną, mądrą dziewczyną. Popatrz ilu masz przyjaciół. Popatrz ile osób Cię lubi i chce się z Tobą bawić. A to, że ta dziewczyna krzyczy za Tobą „grubas”? Nie przejmuj się! Uśmiechnij się do niej. Wzrusz ramionami i odejdź. To JEJ się zrobi głupio.

Mamo, bardzo dziękuję Ci za te słowa. Te i wiele innych, które usłyszałam z Twoich ust. Które sprawiły, że nigdy nie czułam się gorsza. Które, pomimo tego, że nie miałam i nie mam figury modelki sprawiły, że nie bałam się wyjść do ludzi z szerokim uśmiechem na twarzy. Że poznałam wielu fajnych ludzi i mądrych chłopaków, a jeden z nich jest od 6 lat moim mężem.

Marzę, by wychować moje dzieci tak, by wzrastały w poczuciu własnej wartości. By przeciwnościom twardo stawiały czoło. By niezależnie od wagi, intelektu, siły fizycznej i innych przymiotów, nigdy na tych zdjęciach nie dojrzały siebie.

unicef-one-shot-fatty unicef-one-shot-nerd unicef-one-shot-weak one-shot-is-enough

  • Patrzę na te zdjęcia i aż chce się płakać. Ja w tych dzieciach widzę oprawców, którzy niszczą zdrowie psychiczne niczemu niewinnemu dziecku. Koszmar.

    • Ela

      A ja widzę dzieci, którym nikt nie wytłumaczył, że ludzie są różni i w swojej różnorodności piękni i wyjątkowi. I każdy z nich zasługuje na szacunek. Widzę też dzieci ze zdeptanym poczuciem wartości, którym nikt nie mówi jakie są piękne i wspaniałe w tym, że są inne. Niestety:( Tak zaczyna się koszmar.

  • Zdjęcia są naprawdę poruszające, ale nie mogę opędzić się od myśli, że smartfony nic nie zmieniają. Wyśmiewanie i upokarzanie jednych przez drugich ma historię długą jak rodzaj ludzki. I w tym miejscu kampania jest dla mnie nie przekonująca, bo to nie telefon jest winny, to ten kto go trzyma. Bez telefonu byłoby to samo. Dlatego bardziej „poczułabym” akcję rozbudzającą samoświadomość i poczucie własnej wartości u nastolatków.

    • Ela

      Zgadzam się z Tobą w 100%. Tu nie telefon jest oprawcą, a ręka, która go trzyma. Dlatego to w nas (dorosłych, rodzicach), drzemie odpowiedzialność, by nauczyć dzieci czym jest szacunek wobec innych. A także by wychować nasze dzieci na pewne siebie, znające swoją wartość osoby. Bo nigdy nie wiemy, po której stronie znajdzie się nasze dziecko. Oby po żadnej. A jeśli już się znajdzie, ważne aby umiało się w tej sytuacji odnaleźć. Nie deptać czyjejś godności i nie pozwolić, by jego godność została zdeptana.

  • Próbuję sobie wyobrazić, że jestem 13-latką, dla której (klasycznie) najważniejsza jest akceptacja rówieśników, która co jakiś czas zakochuje się w jakimś chłopaku i marzy, że on „poprosi ją o chodzenie” (mówi się tak jeszcze?). Wszystkie koleżanki, koledzy i wrogowie są w sieci. I w tej sieci ktoś umieszcza moje zdjęcie, jak zawinęła mi się spódnica po wyjściu z łazienki. Albo cola wylała na spodnie w niefortunnym miejscu. Albo mam nowe buty, które komuś się nie spodobały. Co czuję? I jak bardzo nie chcę iść jutro do szkoły?

    • Ela

      To jest dramat naszych czasów. Dla nas „z tamtej epoki” niewyobrazalny. Ja nie widzę innego sposobu na poradzenie sobie z tym problemem, jak przez rozmowy, mądre rozmowy, z dziećmi. O tym jak mądrze korzystać z telefonu, i o tym jak się nie przejmować tym, co za pośrednictwem tego telefonu wychodzi. Niestety, nie zabierzemy wszystkim „niemądrym” dzieciom smartfonów. Musimy nauczyć nasze pociechy oswajania się z konsekwencjami takich zachowań i przechodzenia nad tym do porządku dziennego. Chciałabym, żeby rzeczywistość wykorzystania telefonów przez dzieci była inna, ale ona niestety zmierza w tę niefajną stronę…

  • Za te wszystkie dzieci odpowiadają rodzice. Za ich zachowanie w stosunku do drugiego człowieka. Smutne te zdjęcia bardzo.