Jesteś

I jesteś. Po raz kolejny moje życie zostało wywrócone do góry nogami. Wywrócone miłością. Bezbronnością. Bezgranicznym zaufaniem. O to wywrócenie sama się prosiłam. Wyczekiwałam. I z tym wywróceniem mi do twarzy. Najszczęśliwszy przewrót świata.

53 centymetry przewrotu. 53 centymetry, które za chwilę będą sadzić drzewo. 53 centymetry, które za chwilę będą budować dom. Wykorzystać tę „chwilę”. Tak, to moje zadanie dekady. Wyprzytulać, wycałować, nacieszyć oczy. Uczyć prasować koszule i gotować rosół będę później. Teraz tylko tulić, tulić, tulić i całować.

Tulić razy dwa. Całować razy dwa. Serce mam razy dwa. Cudowne rozmnożenie. Nie podzieliło się, a z sekundy na sekundę rozrastało się. Bardziej i bardziej. Do stanu podwojenia.

24 marca nasze ważne życie wzbogaciło się o 3320 gram do kochania. Nasz dom wypełniła kolejna para rączek i nóżek. Kolejne 20 paluszków do wycałowania. Kolejna para oczu do wpatrywania. Kolejna para uszu do szeptania czułych słówek. Pojawił się nasz mały mężczyzna. Ignaś.