Męska pomoc

Pisałam ostatnio o tym, jakie przywileje czekają na codzień ciężarną na mieście. Wasze historie, pozostawione i na blogu i na FB, również w większości nie wiały optymizmem. Niestety, mamy raczej negatywne doświadczenia w tej materii. Bardzo to przykre. I jakby na przekór temu wszystkiemu, dzień później, zostałam przepuszczona przez całą grupę ludzi w kolejce. Heh, chciałoby się rzec: efekt wpisu, czytali, ach ten fejm;) No może za jakiś czas:D Jak się tak rozkręcę, że zacznę pisać w różnych wersjach językowych;) Dlaczego? Dlatego, że byli to obcokrajowcy…

Ale ja dziś nie o tym. Chociaż w podobnej tematyce, ale w zupełnie innym klimacie. I nie, to nie będzie wpis o Ważnym i jego wsparciu na codzień, co tytuł mógłby sugerować;) Nie tym razem:) Tekst będzie o zupełnie obcych facetach, Polakach, którzy kilka dni temu stali się na kilka sekund częścią mojego życia.

IMG_2440.JPG

Otóż, w końcówce ciąży wypuściłam się, z dzieckiem i wózkiem, pociągiem do Warszawy. Tak wyszło. Daleko z Piaseczna nie mam. Ale przeszkód logistycznych po drodze co niemiara.

Przeszkoda nr 1. Wybawiciel nr 1.

Dworzec w Piasecznie. W remoncie. Kupując bilety, pytam się Pani kasjerki: jak dostać się z wózkiem na peron? Yyyy no tylko przez kładkę. Będzie musiała go Pani wnieść. Myślę sobie: Super. Dwulatka trzymana za rekę, nie wchodząca jeszcze sama po schodach. Mój brzuch. I wózek nienajmniejszych gabarytów. No trudno, trzeba będzie prosić kogoś o…. I w tym momencie słyszę za sobą głos. Męski. Pani poczeka na mnie chwilkę, tylko kupię bilet i wniosę Pani wózek na peron. Wniósł. Postawił na peronie. Pożegnał się i poszedł dalej.

Przeszkoda nr 2. Wybawiciel nr 2.

Wejście do pociągu. Mówię do dziecia: Haniu, mamusia wejdzie z Toba do pociągu i ty tam grzecznie poczekasz, a ja wrócę się jeszcze po wózek. Po czym wsiadłyśmy, ja sie odwracam, a za mną wchodzi Pan z moim wózkiem. Bez słowa.

Przeszkoda nr 3. Wybawiciel nr 3.

Wysiadka z pociągu. Pan nr 3 tylko widzi, że zbliżamy się do drzwi i ochoczo mówi do mnie: Ja Pani pomogę z wózkiem. Wysiada zaraz za nami. Stawia wózek na peronie i wskakuje spowrotem do pociągu.

Przeszkoda nr 4. Wybawiciel nr 4.

Dworzec Warszawa Wschodnia, niby po remoncie, ale windy nie uświadczysz. Więc idziemy w kierunku schodów. Praktycznie pusto. Brak chętnych do pomocy. Więc Hanię trzymam za jedną dłoń z jednej strony. Wózek za jedną rączkę z drugiej strony. I tak sobie schodzimy/zjeżdżamy schodek po schodku. Mija nas wbiegając po schodach pewien Pan. My schodzimy dalej. Po chwili wraca się i zabiera mi wózek: ja Pani pomogę.

Przeszkoda nr 5. Wybawiciel nr. 5

Pętla autobusowa przy dworcu Warszawa Wschodnia. Wsiadamy do autobusu tylnymi drzwiami. Ja niejeżdżąca z wózkiem autobusami, nie wiedziałam, że jest tam przewężenie i się z wózkiem zaklinujeny. Szarpię się chwilę. Po czym zrywa się Pan nr 5 i podnosi mi wózek przenosząc go na środek autobusu.

Taka mała historia jednej podróży. Jednej podróży, podczas której nie musiałam prosić nikogo ANI RAZU o pomoc. W świetle moich ostatnich przeżyć, poczułam się jakbym była na innej planecie. Swoją drogą musiałam wyglądać mocno żałośnie z dużym brzuchem, krnąbrnym dzieckiem i wózkiem 😀 Jakby nie było, nie spodziewałam się, że odbędę tę podróż bez proszenia o pomoc. A jednak. Wiara w ludzi została mi po trosze przywrócona. Wątpię aby któryś z pomocnych Panów to przeczytał, ale jeszcze raz DZIĘKUJĘ.

  • Gosia

    Elu, ja mam zawsze to samo. W ciąży nie przepuszczą, ale jak widzą mnie w połączeniu z wózkiem i dzieckiem to sami z siebie pomagają 🙂 Take czary mary. Dziecko i uciążliwość sytuacji są namacalne to i chętni do pomocy się znajdują 😉
    Swoją drogą przerzuciłam się na placak na dziecięce gadżety i Polę za rączkę. Wygodniej się podróżuje 🙂 Młoda daje radę jak prawdziwy obieżyświat!

    • Justyna

      Gosia to chyba Pola ma tak po swojej Cioci z turystyki xD

      Swoją drogą to Ela masz powodzenie! Co na to Pan Ważny? Sześciu chłopa w jeden dzień?! No no! 😉

      • Ela

        No patrz, nawet zero zazdrości;) pewnie nie czytał;)

    • Ela

      Gosia, coś w tym jest!