„Mydło wszystko umyje” czyli nagość na ekranie

Znacie tę piosenkę? Pewnie, że znacie. Fasolki. Jeden ze sztandarowych przebojów naszego dzieciństwa. Ilu rodziców nuci ją pod nosem podczas kąpieli maluchów. Albo wręcz śpiewa ją na cały głos z butelką szamponu w ręce, niczym z mikrofonem, bo tego akurat domaga się widownia, w ilości sztuk jeden, dwa lub trzy?

Ja śpiewam! Zawsze. Uwielbiam ją. Mądra piosenka, z mądrym tekstem i łatwo wpadającą w ucho melodią. Chciałoby się powiedzieć jeszcze: z mądrym teledyskiem. No właśnie, mądrym?

Wiecie, że dopiero ostatnio zobaczyłam, że ów hit mego dzieciństwa ma swój teledysk? Przypadkowo. Tkwiąc na kanapie. Siłą rozpędu po Smerfach, Reksiu i Rozbójniku Rumcajsie. Czyli zaraz po dobranocce w telewizji publicznej. Oglądałam z zapartym tchem ten wytwór peerelowskiej kinomatografii. I jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam na nim czwórkę, beztrosko chlupiących się w wannie i myjących wzajemnie, dzieciaczków. Płci obojga. Półnagich. I pierwsze moje myśli: Puścili to? Naprawdę? Nie wierzę… Pedofili i innych maści zboczeńców się nie bali?

Wyobrażacie sobie, że ktoś teraz nakręca taki teledysk do piosenki dla dzieci? Słyszycie już uszami wyobraźni jakie się larum podnosi wszędzie? Radio. Telewizja. Internet. Blogosfera. Pedagodzy. Psychologowie. Spece od wszystkiego. Każdy rodzic jest ekspertem. Każdy ma swoje zdanie. Swoją opinię. Że naruszenie praw dziecka. Naruszenie jego nietykalności. Nieodpowiedzialność rodzica. Narażenie na chore spojrzenia zboczeńców. I tak bez końca.

I to nie tak, że nie rozumiem zagrożeń współczesnego świata, współczesnej techniki. Niech świadczy o tym fakt, że nie publikuję tu wizerunku moich dzieci. A i zdjęć głupich wysypek telefonem nie robię, bo trafiają przecież „gdzieś”, gdzie hakerzy się włamać mogą i potem cały świat je będzie oglądał obok cycków pewnej gwiazdki, co sobie nagie selfie robiła. Tak wiem, przykład słaby, ale ma na celu tylko zobrazować, iż ignorantką zagrożeń płynących z hakerskiego świata nie jestem.

Tyle tylko, że tęsknię za tymi czasami trochę. Tymi czasami nieświadomości i czasami myśli czystych. Kiedy się fotki dzieciom w kąpieli robiło, bo takie małe i słodkie były. Kiedy się teledyski z półnagimi dziećmi w kąpieli kręciło, w nieświadomości, że taki zbok jeden z drugim może w tym zobaczyć nie to, co powinien.

Przykro i smutno trochę, że przebój dzieciństwa teraz kojarzy mi się tylko z niestosownością dzisiejszej rzeczywistości.

https://www.youtube.com/watch?v=SyFrrC30vVA

  • Justyna

    Więcej dziecięcej nagości to chyba na plażach jest i reklamach pieluch 😛