Myśl, ucz się i działaj nieustannie.

szkolenie dla blogerów

Coś stękałam, że zmiany będą. Gdzieś pisnęłam, że nowe idzie. Coś skrobnęłam, że szał będzie. Chciałam już, tu i teraz. Ale życie, jak to życie, weryfikuje plany szybko, rzucając pod nogi kłody różnej maści. Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. Bo jak zmieniać, jak już robić rewolucję, jak już sobie fundować bałagan, to tylko po to, by zrobić coś raz a dobrze. By było lepiej, nie tylko wizualnie, ale też technicznie i by za tym wszystkim szła nowa jakość.

Nowa jakość, nowa wiedza

I w tym całym rewolucyjnym zapędzie, trafiło się mi – ślepej kurze – ziarno. Zaproszona zostałam na szkolenie organizowane przez dom mediowy Zenith Optimedia Group, a konkretnie przez jej część – agencję Performics. Oczy od razu rozbłysły mi jasnością gwiazd dwunastu, a w głowie pojawił się logistyczny problem: jak to ogarnąć? Mordor chciał mnie przygarnąć na cały bity dzień roboczy… A Igi? A Hania? Jedno jest pewne. Ogarnęłam. Z wielką pomocą najbliższych, ale logistyczny plan był dopracowany w każdym calu i zadziałał. Jeśli ktoś z Was szuka dyrektora do spraw logistyki i realizacji zadań niemożliwych, wiecie gdzie mnie znaleźć. BTW, żądamy windy na PKP Piaseczno i działających wind na PKP Służewiec! Co się natachałyśmy dziecka z wózkiem po schodach, to nasze! No właśnie… Bo Igi zaliczył pierwsza krajoznawczą wycieczkę pociągiem do Mordoru…

selfie na szkoleniu dla blogerów

zdjęcie grupowe

„Co ty k* wiesz o Facebooku?”

Warto było jednak poczuć znów ten przypływ adrenaliny, pt.: Zmieścimy się do pociągu czy nie? Zmiażdzą nas w środku czy nie? Warto było przypomnieć sobie jak pachną korporacyjne biura. Zapach świeżo mielonej kawy unosił się wszędzie. I mieszał się z parą idącą z naszych głów trawiących ogrom nowej wiedzy, po którą tam przybyliśmy. Ja i grono kilkunastu blogerów, chcących blogować lepiej.  Chcących pisać ciekawe treści, chcących być widzialnymi przez wujka google i znajdowanymi przez tych, którzy w wujku google szukają wiedzy, pociechy czy porady. Tych którzy chcą znaleźć szybko, nie tracąc całego życia w czeluściach przeglądarki, by wreszcie trafić do nas, na naszego bloga. Otworzono mi oczy na tajniki SEO, na słowa, pola, o których pojęcia nie miałam, a bez których, bądźmy szczerzy, nawet nie mam o czym z wujkiem google gadać.

Warto było wstać o piątej i gnać do Mordoru, by sobie powiedzieć za Bogusiem: „Co ty k* wiesz o Fejsbuku?” Myślałam, że jestem jego królową, znając trzy guziki: like, comment, share… Oł noł noł. Fejsbuczku wiem o Tobie tyle, co nic. Teraz wiem ciut więcej. I uświadomiłam sobie ile jeszcze muszę się nauczyć. A na deser Google Analytics:  cyferki, skąd, dokąd, jak, ile, po co…?  Teraz już chyba wiem. A przy okazji ile fantastycznych, inspirujących osób poznałam!

Warto. warto było wyjść z domu. Warto było wstać świtem, zaliczyć z wózkiem jogging do przedszkola i wspinaczki po kolejowych wiaduktach. Warto.

Special thanks go to:

zarażających wiedzą Agaty, Marcina,  Marty i Tomasza oraz dla Ani, która to wszystko zorganizowała.

mojej siostry, która dzielnie krążyła z Igim po Mordorze, by był na wyciągnięcie, hmm… ręki? Niech będzie, że ręki.

mojego husbanda, za gotowość bojową do ratowania sytuacji, gdyby kryzys nastąpił w dowolnym momencie misji.

i do Ady, za te piękne zdjęcia!

  • Bogusia w wersji SEO jeszcze nie słyszałem. Fejsowej też nie. Podziwiam za upór w ,,bieganiu” z wózkiem po Mordorze.

    • Ela

      Czego nie zrobi matka na macierzyńskim, by wyjść do ludzi 😉 nie taki Mordor straszny jak go malują 🙂

  • Droga Sąsiadko 🙂 Czas się chyba umówić i przegadać ważne sprawy 😉 Przyznam, że jestem w trakcie bardzo bolesnego dla mnie procesu migracji bloga (pikuś) i dostosowywania jego treści, zdjęć, grafik itp. do szablonu (totalny hardcore). W życiu nie sądziłam, że będzie mnie stać na taką dawkę cierpliwości, pokory i wyrozumiałości. Jestem u kresu sił, ale robię to po to, żeby lepiej poznać tajemniczego przyjaciela zwanego SEO i innych przyjaciół z jego świata 😉 Fajnie, że byłaś na takim spotkaniu. Nie słyszałam o nim.

    • Ela

      Jak miło Cię czytać sąsiadko 🙂 Wypadałoby się spotkać na blogowe ploty, wypadało 😉 Starszysz mnie bardzo tymi zmianami, a ja ich jeszcze nawet nie zaczęłam wdrażać. Szpital domowy i hardcorowo ząbkujące dziecko już dbają o to, żebym ledwo dożywała wieczora 😉 Ale staram się przynajmniej zgłębiać tajniki seo krok po kroczku. Niestety na ten moment dostosowanie starych wpisów pod kątem SEO to chyba dla mnie za duży hardcore, może z czasem do nich wrócę:) Narazie postaram się skupić na tym by pisać nowe w zgodzie z SEO i samą sobą. A to też wyzwanie 🙂 A szkolenie polecam! Jak się dowiem o jakimś kolejnym to dam znać 🙂

  • Widzę, że wiele się dowiedziałaś- to dobrze, grunt to się wciąż rozwijać. Powodzenia ze zmianami 🙂

    • Ela

      Dziękuję 🙂

  • Kobieta potrafi 🙂

    • Ela

      Kto jak nie kobieta 😉

  • Lena

    Wstać o piątej – gratulacje. Nie ma to jak wysoka motywacja:)

    • Ela

      Wyjście do ludzi jest najwyższą motywacją 😉

  • Oj przydałoby mi się takie pouczające spotkanie 🙂 Tekst świetny :))))

    • Ela

      Dziękuję :*

  • My kobiety musimy sobie radzić ze wszystkim 🙂 zwłaszcza z wózkiem dziecięcym w warszawskiej dżungli 🙂

  • Też by mi się takie szkolenie przydało.

    • Ela

      Naprawdę warto 🙂