No Name, czyli wybieramy imię dla syna

Wybór imienia. Temat rzeka. Większość populacji tego globu wie jak nazwie dziecko przed porodem. Ba! Wie jak je nazwie przed poczęciem, a czasami nawet zanim pozna przyszłego ojca/matkę maleństwa.

Ale takie rzeczy to nie u nas! U nas temat imienia to temat jak ze ścieżki dzwiękowej z westernu. Pif Paf!

Bo jakie ma być imię?

Ma sie nam podobać.
Fajne ma być.
Ma sie fajnie zdrabniać.
Niezdrobnione ma być ładne.
Ma pasować do nazwiska (zdrobnione czy nie).
Ma być polskie, ale międzynarodowe.
Ma być proste, ale oryginalne.

Proste? Proste. No to wybieramy. Wróć. Złe określenie. No to odrzucamy:

No jak ty to będziesz zdrabniać?
No zdrobnione fajne, ale weź sie tak przedstaw na rozmowie o pracę.
Życia w szkole z tym imieniem nie będzie miał. Koledzy go wyśmieją.
Brzydkie jest.
Mój nauczyciel w szkole tak sie nazywał. Dziwny był.
Mój kolega tak się nazywa. Głupi jest.
Wujek ciotki mojej prababki tak sie nazywał, drań straszny.
Jest już takie imię u mnie w rodzinie.
Nie ma takiego imienia u mnie w rodzinie.
Pół osiedla tak się nazywa.
Nikt na osiedlu sie tak nie nazywa.
Bo nie.
Bo tak.

Jak my doszliśmy do porozumienia co do imienia Hani??? I to przed porodem. Z dzisiejszego punktu widzenia nie wierzę, że nam się to udało. Zdecydowanie ewoluujemy, tylko nie wiem czy w dobrym kierunku 😀

Spoko spoko, zawsze jeszcze może sie okazać, że Mały robi wszystkich w konia i okaże sie dziewczynką.

  • G

    Mateusz – Mati – Ważny:)
    Jest międzynarodowe a i podobne trochę do Tatusia Łukasza;)

    • Ela

      Patrz! W ten sposób do tego nie podchodziłam;)