Noc matki

Z definicji noc to czas, który następuje po dniu. To czas, który inni ludzie poświęcają na sen, ewentualnie bardziej lub mniej szaloną imprezę. Jednak to noc matki jest zdecydowanie bardziej crazy. Domówka. Impreza level hard. Czym się różni się noc matki od nocy innych ludzi? W zasadzie wszystkim 🙂

Kiedy zaczyna się noc?

Noc innych ludzi zaczyna się po zmierzchu. Słońce idzie spać. Robi się ciemno i zaczyna się noc. Z określeniem ram czasowych nocy matki nie jest już tak łatwo. Przyjęło się, że nocą określamy czas, kiedy potomkowie po kąpieli pójdą spać. Szczęśliwcy mogą tu wskazać konkretną godzinę np 20 i tychże szczęśliwców noc trwa z reguły do pobudki potomków w godzinach rannych, powiedzmy 7-8. Szczęśliwcy są jednak w mniejszości. Większość matek ma rozchwiane ramy czasowe nocy. W moim przypadku od 19.30 do 24.00 i trwać może do 5.30, a w silnych (rzadkich) porywach trwa do 8.30. Tak, dobre wnioski wyciagnąłeś Drogi Czytelniku. Bywa, iż noc matki jest dramatycznie krótka. I nie mówimy tu o śnie matki. Oj nieeee. Sen matki to zupełnie inna kategoria i temat na osobny post. Noc matki jest zdecydowanie bardziej złożona.

Jak wygląda noc matki?

Noc to czas, w którym matka może wykonać to, czego nie mogła zrobić w ciągu dnia, z niezliczonych płacząco-raczkująco-biegających powodów lub z powodu istnienia takiego ewenementu w życiu kobiety jak praca zarobkowa. W nocy się gotuje, pierze, prasuje i sprząta. W nocy też jest czas na szeroko pojęty relaks zwany snem. Ewentualnie inny relaks kosztem snu. Istnieje też możliwość wykorzystania nocy na sen kosztem relaksu i innych obowiązków domowych, ale to matce zdarza się tylko w sytuacjach kryzysowych.

Tak opisana noc jest jedną z tych idealnych, nienaznaczonych pobudkami na karmienie, zmianę pieluchy, odbicie, wytarcie nosa czy zwykle przytulenie.

Noc matki więc jest niczym ser szwajcarski: z dziurami na sen. Im większe ma dziury tym ser pyszniejszy. Ale w rzeczywistości rzadko taki Ci się trafia. Ot, życie.

Życie na które nie zamieniłabym się z nikim innym.

  • Pamiętam, kiedy moje dziecię było maleńkie, potrafiłam zrywać się w nocy, aby zobaczyć, czy wszystko w porządku, mimo iż dziecię słodko spało… A teraz? Teraz też czasami wstaję w nocy i wsłuchuję się w spokojny oddech syna:) Pozdrawiam:)

    • Ela

      Heh, ja juz jestem tak przyzwyczajona do tych dziurawych nocy, że jak mi się okazjonalnie trafi „przespana” to i tak się budzę sprawdzić czy wszystko jest ok 😉

  • Z tego co wiem, to moja mama niestety nie należała do szczęśliwców, bo zawsze ją budziłam w nocy 🙂
    Po tym co przeczytałam, zaczynam się bać mojego bardzo, bardzo odległego macierzyństwa, sen jest dla mnie bardzo ważny, a 7,5 godziny to niezbędne minimum, żeby dobrze funkcjonować 🙂

    • Ela

      Heh, też tak kiedyś myślałam 🙂 zaskakujące jak ludzki organizm jest w stanie sie zaadaptować 🙂

  • Oj znam takie noce podziurawione jak szwajcarski ser, ale teraz na swoje sprawy przeznaczam raczej poranki, jak uda mi sie wczesnie obudzic i czuje ze mam sily, to zrywam sie i robie to, co mam do zrobienia np pisze cos na bloga, kiedy dzieci jeszcze spia. Tak przynajmniej moge funkcjonowac w wakacje. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Ela

      Oj zazdroszczę:) moje dzieci to ranne ptaszki, nie jestem w stanie wstawać jeszcze wczesniej, niestety 🙂

  • Dobrze napisane! Noc matki to wcale nie jest bajka, ale jednak też nie zamieniłabym takiego życia na inne, wręcz marzę o drugim dziecku 🙂

    • Ela

      A ja nieustannie trzymam kciuki, zeby te noce u Ciebie jak najszybciej przypominały znowu szwajcarski ser! 🙂

  • Na szczęście mam za sobą etap bardzo dziurawych nocy, kiedy syn był mały i się często budził. Teraz zarywam noc tylko wtedy, gdy rzeczywiście muszę. Tak to staram się wykonać wszystko do max 22, co by mój organizm też miał czas się zregenerować i odpocząć od natłoku zajęć w dzień.

    • Ela

      Też staram się do 22, ale póki co rzadko mi się to udaje 😉

  • Oj zdecydowanie to czas na zrobienie wszystkiego, niestatey matka to praca 24 na dobę

  • Przypomniałaś mi tym tekstem, jak to było, gdy me dziecię – obecnie nastolatka – było malutkie. Byłam w grupie tych szczęśliwców, którzy mogli spokojnie przespać cała noc do rana.

  • Ahhhh takich serowych nocy nie zazdroszczę. Ale rozumiem, że maleństwo wszystko wynagradza. Nawet te dziury 🙂

    • Ela

      Zawsze 😀