Ojej, jaki słodki dzidziuś!

Ojej, jaki słodki dzidziuś! Jakie maleństwo! Tymi słowami Hania brata przywitała. Bardziej ją interesował niż sikająca lala, z siusiakiem, za ciężkie pieniądze. Jedynie jajka niespodzianki zrobiły bratu konkurencję. Ale tylko na chwilę. To mój braciszek! Jaki malutki! Kocham braciszka! Uff… Kamień z serca. A tak się bałam wybuchów zazdrości, szlochów i histerycznych spazmów. Zdarzają się, owszem, kiedy akurat jest: Moja kolej na przytulanie! Nie karm go! Sporadycznie. Na szczęście.

Ja chcię nosić Igasia! To ja mu mieniam pieluchę. Ja go kąpiem! Ja będę go karmić! Ja mam duzio mljeka! I podnosi bluzkę do góry, by mi ten fakt udowodnić. No i masz babo placek. Przegięcie w drugą stronę, ale do ogarnięcia. Thanks God!

A Igi? Dzieć anioł. Ciiii… Nie zapeszaj kobieto! Ale sprawiedliwość trzeba oddać. Odwrotność Hani zupełna. Opowieści z cyklu: „Muszę go budzić na karmienie” traktowałam jak literaturę sci-fi. A tu proszę: zdarza się czasami. Literatura faktu. Proszę, proszę, niech mu ta anielskość zostanie. Proszę. Jedno high need baby już pod mym dachem jest. Ślicznie proszę…

Mogę pogłasiać Igasia? Ja chcie dać buzi braciszkowi! Buzi w nóżkę! Buzi w czółko! Mogę?

Miłość wypełnia nas wszystkich. Tyle szczęścia. Tyle lukru. Tyle słodyczy. I wcale nas nie mdli.

  • Gratuluję! Świetnie, że tak Wam się pięknie układa. Żaden lukier, jedni mają super inni gorzej i czemu o tym nie pisać i nie mówić. Czy jeśli czyjeś dziecko jest grzeczne jak aniołek itd. to mamy to ukrywać? Dziwne przyszły czasy w blogosferze, bo jak jest dobrze to za różowo, a jak się narzeka to od razu piszą myśl optymistycznie ble, ble, ble.

  • Jak sobie przypomnę moment, w którym pojawił się nasz drugi synek, wow to było coś. I starszak też tak z marszu zaakceptował brata, a baliśmy się, że może być zazdrosny. Życzę ci żeby twój synek był z gatunku tych co mój starszak. Przez pierwsze trzy lata nie byliśmy pewni czy mamy dziecko taki był bezproblemowy, potem pojawił się młodszy i dotarło do nas , że mamy dwoje 😀

    • Ela

      Hehe, to Hania, mój starszak codziennie przypomina nam ze bycie rodzicem to wyzwanie 😀 a Maluszek wręcz przeciwnie:) dziękuje! Mam nadzieje ze tak mu zostanie:)))