Opowieści o szalonych randkach matki z ojcem #3

Rocznicy się zachciało. Okrągłej. Kalendarzowi. Nie nam. Ale skoro kalendarz mówi, że 5 rocznica wybiła, ding dong, to trzebaby to uczcić.

Zaczynamy celebrację od rana. Pobudka o 4.30. Bo jak można tracić taki piękny rocznicowy dzień. Dwu-i-pół-latka od rana oznajmiła mega donośnym aaaaaaa, że jej bunt dwulatka wciąż trwa. Nieprzerwanie od roku. Na nic się zdały tłumaczenia, że to tylko my mamy dziś rocznicę. Nie całe Piaseczno. I nie wszyscy muszą chcieć zaczynać swój dzień o 4.30. Ale cóż. Chyba nie dotarło.

Ale do nas dotarło, że tak uroczyście rozpoczętego poranka marnować nie można, więc karocą na 140 koni udaliśmy się na przejażdżkę. Przejażdżkę w korkach porannych do pediatry w Mordorze (kumasz klimat?). A stamtąd niczym w najśmielszych snach prosto do raju! Raju zwanego Ikeą. No bo skoro piątek, tłumów nie będzie. W to i owo trzeba się zaopatrzeć. Zaopatrzyliśmy się i owszem. W ból głowy i pusty portfel. Widok Hany rzucającej się w histerii na podłogę, pod tłumne nogi klientów (bo to piątek, ale i długi weekend blondynko!). Widok Ważnego Męża uciekającego w popłochu z miną „ja ich nie znam”. Widok wymęczonej Hanny zaśniętej w wózku, z wbitymi jedynkami w jabłko, w połowie konsumpcji. Wszystko bezcenne. Żaden Disnayland. Żaden inny park rozrywki takich wrażeń Ci nie dostarczy. A tu masz w gratisie. Prezent od życia na piątą rocznicę. Śpią oboje. Naraz! Widok rzadki i wart tuzina rubinów i szmaragdów. Dobrze, że chociaż wrzuciłam przed wyjściem wkładki żelowe do butów, bo bym chyba padła wykończona na jednym z ikeaowskich łóżek i zarządziła protest głodowy przeciwko tak spędzanym rocznicom, o!

No ale spią… Chociaż tyle…

To teraz Kochanie wybieraj… Poduszki niskie czy wysokie?

Czas na uroczysty obiad, przy blasku jarzeniówek. W ikei oczywiście. Przy nastrojowej muzyce ludzkich krzyków i dźwiękach pay-passów. A wieczorem obiad rzeczony nam się czkawką odbił, gdyż Igu okazał się nie być fanem mleka produkcji opartej na szwedzkich klopsikach i głośno to manifestował. Do 23.

Ważny mężu! Została nam godzina rocznicy tylko we dwoje! Może film? Romantyczny? Nieee, trzymajmy się tradycji, no! Efekt motyla w TV leci. Do 1.30. Nienormalni. Zamiast iść spać, film uskuteczniali. Ale w końcu to rocznica. Piąta. Nie byle jaka. Można było zaszaleć raz. Whisky w ręku Ważnego Męża. Bezalkoholowe Chardonnay w ręku Ważnej Żony i ta nasza jedna godzina z dwudziestu czterech. Tylko my, szkło i efekt motyla.

Wszystkiego najlepszego Ważny Mężu! Jeszcze rzut oka na biało-różowy bukiet i idziemy spać. Na 4 godziny z przerwami. Śpimy do szóstej. Dziś już nie ma rocznicy.

  • cos ostatnio wszyscy rocznice ślubu obchodzą 🙂 to ta pora roku chyba!!! Wszystkiego dobrego kochana! Duzo chwil we dwoje i mnóstwo miłości!! My 10czerwca 9-ta świętujemy 🙂

    • Ela

      Dziękujemy:) i Wam rowniez wszystkiego naj! Bedzie szampan za kilka dni:D a w przyszłym roku to juz w ogole okrągłe szaleństwo bedzie u Was:)

      • kiedys obiecalismy sobie będąc pierwszy raz na wakacjach za granicą (do tej pory jedyny raz), że na dziesiątkę przyjedziemy tam z dzieckiem…..cienko to widzę, ale pomarzyć zawsze wolno 🙂

        • Ela

          Super marzenie! Trzymam kciuki żeby się udało 🙂 my też bylismy tylko jeden raz na takich prawdziwych zagranicznych wakacjach rok po ślubie. Ależ mi sie marzy powtórka 🙂

  • „Tylko my, szkło i efekt motyla.” – urocze zdanie. 🙂