Ospa poronna, czyli dzięki Ci losie za szczepienia

Długo tu było cicho. Zbierałam siły. Bo wróg zaatakował znienacka i wymęczył mnie totalnie. Tak. Mnie wymęczył. Miałam przez 3 tygodnie w domu zdrowe dziecko na ospę. Zdrowe. Bo oprócz kilku krostek nic jej nie było. A do tego ząbkujący niemowlę. Bye bye relaksie. Bye bye blogu. Utrzymać zdrowe dziecko w domu przez 3 tygodnie? Pilnować, by nie zbliżało się do niemowlaka, który lgnie do niej jak mucha do miodu? Mission impossible i Armageddon w jednym.

„Nie ruszaj! Nie drap!”

Bałam się tej ospy straszliwie. Bo znam moje dziecko. Bo wiem, że jak mówię „nie ruszaj!”, „nie drap!”. To drapie jeszcze mocniej. Od września, odkąd poszła do przedszkola, nosiłam się z zamiarem zaszczepienia jej przeciw ospie wietrznej. Bo powikłania. Bo wbrew pozorom, to ciężka choroba. Ale również dlatego, że to bardzo uparta dziewczynka. Dziewczynka. Która za kilka lat będzie bardzo zwracać uwagę na to jak wygląda i trudno jej będzie zrozumieć dlaczego jej na to pozwoliłam? Dlaczego pozwoliłam się jej drapać? Dlaczego ma blizny na twarzy? Dlaczego jej nie związałam rąk? Dlaczego? Moja mama mnie nie mogła zaszczepić, bo wtedy takiej szczepionki nie było. Teraz jest. Ja mam taką możliwość i zamierzam z niej skorzystać.

Decyzja o szczepieniu zapadła jednomyślnie, tylko z terminem było gorzej. Przedszkolne wirusy zbierały żniwa. Wizytę szczepienną trzeba było odwoływać kilka razy, ale finalnie się udało. Pierwsza dawka z dwóch poszła. Jak się później okazało, to był ostatni dzwonek. W przedszkolu ospa. Ale wtedy tego nie wiedziałam. Dowiedziałam się w któryś z kolejnych poniedziałków, przez telefon. Wychowawczyni Hani dzwoniła pytając czy Hania miała ospę, bo ma kilka krostek i się drapie, a przedszkolu przecież ospa panuje od tygodni… Ja widziałam te 3 krostki w sobotę, nawet Ważnemu pokazałam. I nawet tę ospę miałam z tylu głowy. „Gdzie ospa wietrzna! Ty ospę widziałaś? Cała by była w krostach. Pogryzło ją coś.” No co racja to racja. Oboje przechodziliśmy ospę w podstawówce. Starsi byliśmy od Hani, więc jeszcze pamiętamy, że to nie były 3 krostki, a pierdyliard cholernie swędzących krostek. Ta na czole swędziała najbardziej. Widać do dziś. Głęboka blizna jak Rów Mariański.

Ospa poronna

I po tej sobocie, przyszła niedziela. Dalej tylko 3 krostki. No to do przedszkola. Po telefonie odrazu ją odebrałam i do lekarza. Ospa poronna. Że co? Pierwsze słyszę. A słowo poronna, mi jako niedawnej ciężarnej, słabo się kojarzyło. Okazało się, że to nic innego jak ospa o bardzo łagodnym przebiegu. Często się zdarza, że ospę o charakterze poronnym, przechodzą dzieci, które zachorowały na ospę wietrzną pomiędzy dwoma dawkami szczepienia. Pierwsza dawka szczepienia zapewnia już częściową odporność i powoduje, że ewentualne zachorowanie będzie miało łagodny przebieg. I tak właśnie było w naszym przypadku.

W życiu bym nie pomyślała, że u własnego dziecka pomylę ospę z czymkolwiek innym. A jednak. Upilnowanie nie drapania 3 strupków było trudne. Upilnowanie by nie drapała setek swędzących krost w wysokiej gorączce byłoby niemożliwe. Wykończyło mnie pilnowanie dwójki lgnących do siebie, „zdrowych” dzieci, by się nie przytulały i nie całowały.

Teraz już mogą. Także odsapnęłam. Odżyłam i wracam.

  • Świetnie, że już jest dobrze!!! Masz rację – zdrowe dziecko w domu to nie lada wyzwanie dla matki 🙂 Do tego ząbkujące niemowlę??? O rety!!

    • Chwile mi zajęło zebranie się w garść, by wykrzesać z siebie siły na coś więcej niż codzienne obowiązki 😀

      • Domyślam się 🙂 Mimo , że mam tylko jedno dziecko jestem w stanie zrozumieć takie sytuacje 😉

  • Ja przeszłam ospę ze swoim synem i był cały w kropkach. Córkę zaszczepiła, ale podobno dobrze aby dzieciaki przeszły te wszystkie dziecięce choroby.

    • Mam nadzieje, że ta poronna ospa da jej odpornośc na całe zycie. Niby tak się mówi, że dobrze. Ja przechorowałam wszystkie 3 oprócz Odry. Teraz odra, świnka i różyczka sa objęte szczepieniami obowiązkowymi. Więc wiekszosc dzieci nie przychoruje ich, a i na ospę coraz wiecej osób szczepi. No ale jakie efekty tych decyzji, to się dopiero okaze w przyszłości 🙂

  • O masz! Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak ospa poronna. Ale co to w ogóle za nazwa? Kojarzy się strasznie!

    • Prawda? Jak to usłyszałam z ust lekarza, az sie wzdrygnęłam. Bynajmniej nie ze strachu przed ospą 🙂

  • Nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle jest! Buziaki dla dzieciaków i dla Ciebie! Dzielna byłaś 😀

    • Wytrwałam 😀 Lepsza ospa poronna niż jakakolwiek inna 😉

  • Dobrze, że już po wszystkim 🙂 Cieszę się, że piszesz o szczepieniach, bo jakoś trzeba zrównoważyć te wszystkie negatywne wypowiedzi, które krążą po Internecie.

    • Jestem za nauką i za szczepieniami, a w dyskusję z antyszczepionkowcami nie wchodzę nawet, bo to walka z wiatrakami. Niestety…

  • Sylwia | taomama.pl

    O tak, upilnowanie małych dzieci to wyższa szkoła jazdy. U nas teraz wychodzą naraz wszystkie czwórki, więc ratuj się kto może 😉

  • Nie najlepiej wspominam ospę syna – to była wersja hardcore. Od tamtej pory nie lubię fioletowego koloru. Na nosie została też blizna do końca życia. I jak to w naszym przypadku bywa, ospa zaatakowała w najmniej odpowiednim momencie, a więc przed jakimś wyjazdem. Przy drugim dziecku podjęłam decyzję, że zaszczepię, ale nie zdążyłam tzn. dostała jedną dawkę, która bardzo złagodziła przebieg choroby. Trzecie dostało już szczepionkę i na razie gra muzyka. Również nie podejmuję dyskusji z antyszczepionkowcami. Jako argument podaję fakt, że wśród znajomych mam wielu pediatrów. Reszty można się domyśleć 😉

  • Ech, te blizny, też mam jedną na samym środku czoła : Cieszę się, że wracasz i że Twoja córeczka przeszła tę chorobę łagodnie.

    • Ja nie wiem o co chodzi z tym czołem, że każdy ma tam blizny. Najbardziej widoczne miejsce i najgorsze na bliznę ever, a jak ktos ma miec bliznę po ospie to na 90% ma ja na czole 😉 Najbardziej swędzi, czy jak?

  • Nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak ospa poronna. Moja córeczka ma prawie 1,5 roku i pediatra sugerowała nam, żeby zaszczepić ją na ospę. Jeszcze nie chodzi do żłobka i nie wiem, czy już ją zaszczepić, czy jeszcze poczekać.

    • To musi byc Twoja i tylko Twoja decyzja, ale po takim a nie innym przejściu ospy przez moja corke – polecam 🙂

  • Edyta Edyta

    Fajnie ze luzno przeszlo. Natomiast aktualbie konczy ospe 3latek najwiecej krostek czolo i nos brzuch plecy kilkanascie nogi praktycznie czyste. Szczepiony tylko na szczepionki obowiazkowe. Takze uwazam super przeszlismy ale w domu jeszcze roczniak czekamy na rozwoj wydarzen… i nie wiem ile w tym prawdy ale z reguly szczepienia daja odpornosc na jakies 10lat a przechorowanie na cale zycie. My dorosli tez powinnismy odnawiac szczepienia a raczej tego nie robimy.

    • Szczepionka przeciw ospie tak na prawde nie chroni przed zachorowaniem, a przed powikłaniami. Sprawia też, że można ja przebyć bezobjawowo lub tak jak moja córa – łagodnie. Rozumiem Twój strach, gdy córa chorowała miałam w domu niemowlaka, który był za mały jeszcze na to szczepienie i bałam się, że zachoruje. Na szczęście go to ominęło. Teraz wokół nas znowu panuje ospa, a syn dalej nie zaszczepiony i też czekam na rozwój wypadków 🙂

  • Edyta Edyta

    Wlasnie tez sie zastanawiam nadta odra swinka i rozyczka i zawsze tej szczepionki sie boje… ja bylam szczepiona tylko na odre a reszte przechorowalam. I to swinke w wieku 4lat pamietam tylko ze napuchnieta bylam. Ospa lat 7 a rozyczka z 10chyba.. a czemu teraz na to wszystko szczepia? I czemu 3 na raz… w normalnych warunkach re 3 choroby raczej nie zaatakuja nas na raz…