Różowe dla chłopca?

Nic nie mam do różowego. Naprawdę. Chociaż Hani staram się kupować ubranka w innych kolorach, bo przesłodzone obrazki różowych księżniczek z lekka mnie drażnią.

No dobra, jak widzę zestawienie pudrowego różu z szarym, biorę zawszę 😉 Ale pudrowy róż z szarym to już nie różowy, nie?

Jakby nie było, nie da się kompletować dziewczęcej szafy bez różu. No może da się, jak się bardzo chce i kupuje wszystko od A do Z samemu. Ja dużo rzeczy dostałam/ pożyczałam i nigdy mi nie przyszło do głowy wybrzydzać, bo kolor nie taki. Maluszki rosną jak na drożdżach, a ceny tych mikroskopijnych ubranek są takie, jakby każda pojedyncza sztuka musiała posiadać osobisty atest królowej angielskiej.

Na wieść o tym, że teraz to będzie BOY, po pierwszym wybuchu radości i ekscytacji, przyszła refleksja: O losie! Cała wyprawka do kompletowania od nowa! No dobra, pieluchy tetrowe są białe (z reguły). Ufff, jeden wydatek mniej. A ubranka? Wzięłam sie za przeglądanie ubranek po Hani. Tych własnoręcznie kupionych i dostanych. Bo kto właściwie powiedział, że różowy jest dziewczyński? Moja mama uparcie mi wmawia, że 30 lat temu to chłopców ubieralo się na różowo, a dziewczynki na niebiesko czy jakoś tak. Nie wiem. Nie pamiętam. A zdjęcia czarno-białe są i wszystko na nich jest politycznie poprawne. Więc w zasadzie czemu mam jej nie wierzyć? Czemu mam sie poddawać propagandzie zachodu i sklepów odzieżowych? Od różowego koloru nikomu jeszcze cycki nie urosły, nie? 😉

W bojowym nastroju przeglądam ubranka Hani: piękne różowe body z napisem „Córeczka Tatusia”, białe body z koronką, zielone body z doszytą mini spódniczką… I entuzjazm mi zaczął opadać. No ok, w samo różowe bym może i ubrała. Ale koronki? Zielona spódniczka? Gender, nie gender. Ale chyba jednak jestem zindoktrynowana i mojemu synowi tego nie zrobię. I tu wcale nie chodzi o oszczędności i dbałość o ciągłość domowego budżetu. Ale o świadomość, że za kilka/naście lat mój syn dorośnie i może mieć żal, że jakiś kolega gdzieś wygrzebał w necie jego zdjęcie w babskim niemowlęcym ciuszku. Nie wiem czy za x lat dzieciaki będą bardziej tolerancyjne niż dziś i wolę nie eksperymentować na własnym dziecku. 30 lat temu może i ubierało się chłopców na różowo, ale raczej ubranka nie miały doszytych minispódniczek i napisów „córeczka tatusia”.

A poza tym, jak każda kobieta uwielbiam zakupy i już skaczę (słabe określenie dla babki w 8mym miesiącu ciąży, z wielorybim brzuchem, ale co tam) na samą myśl możliwości zakupu kilku super męskich ciuszków w rozmiarze mini mini 🙂 No i mam też Was moje Kochane! Junior ma już tyle męskich ciuszków, że jakiekolwiek zakupy to już tylko moje babskie fanaberie. I nie zamierzam sobie ich odmawiać 😀 Mój typ to mikroskopijne koszule w kratkę. No cuuuuda normalnie. Wiem, wiem oszalałam na punkcie tych krat, ale co ja poradzę 😀
No i cytując Halle Berry z pewnej reklamy: I love these shoessss (też mają kratę)!

IMG_1404.JPG

A żeby nie było, szukałam nawet męskiej różowej kraty 🙂 Serio! Nie znalazłam w żadnej z kolekcji dziecięcych w kilkunastu sklepach! Jakie silne są te stereotypowe płciowe podziały kolorystyczne! Ale dziecięce tylko! Bo przecież dorosłemu facetowi różową koszulę można kupić w co drugim sklepie 🙂

  • Justyna

    Też słyszałam, że róż jest dla chłopców a błękitek dla dziewczynek xD W każdym razie co racja to racja, sukienki, spódniczki i inne takie nawet w najbardziej męskich kolorach odpadają.

    • Ela

      Teraz producenci ubranek dla dzieci, bardzo dbają o to, zeby było jak najmniej ciuszków unisex. Zawsze więcej zarobią! Ubranka dla Hani kupowałam (wiadomo) jako dla dziewczynki, z półek z ubrankami dla dziewczynek. Ale starałam sie wybierać neutralną kolorystykę, a i tak każdy naznaczony jest dziewczyńskością. Przykład: białe body w niebieskie kropki (pozornie kolorystyka chłopięca, prawda?) a wykończone przy szyi i przy mankietach „koronka” z różowej włóczyki! Tadam:)

  • ak

    A ja widziałam koszulkę chłopięcą w różową kratkę 🙂 W tkmaxxie, tylko, że to już było jakiś czas temu. Ale widziałam 🙂

    • Ela

      No nieeee, to mi teraz weszlas na ambicję 😉 Teraz muszę włączyć swoje radary i polować, polować, polować. Niech ma syn swoją męską wersję różu 😉