Skórka zdjęta z tatusia

Otwieram cykl powiedzeń, które do tej pory słyszałam na każdym kroku, których beznamiętnie używam sama częściej lub rzadziej. Nad którymi do tej pory nawet się nie próbowałam zastanawiać.

Co słyszysz, kiedy udajesz się na spacer z noworodkiem i kiedy uprzejma sąsiadka zatrzymuje Cię by zajrzeć do wózka? Co słyszysz przy pierwszych, drugich, czterdziestych ósmych (każdych?) odwiedzinach?

Nosek Mamusi! Cały Tatuś! Wypisz wymaluj wujek Zenek! Spojrzenie babci Zosi, podbródek dziadka Alka!

W zasadzie to na początku sama się uważnie przyglądałam i … nic. Oczy granatowe (ponoć wszystkie dzieci takie mają na początku), ani słowem nie zdradziły się, że będą czarne, a nie jasne jak mamusi. Mały nosek. Wszystko w sumie małe, że aż trudno określić dokładnie jakie. I tak przyglądałam się godzinę, dzień, tydzień… I nic. Nie widziałam żadnego podobieństwa do siebie, ani do Ważnego. Tym bardziej nie widziałam podobieństwa do babci jednej, drugiej czy do dziadków. O dalszej rodzinie nie wspomnę.

Jest piękna, idealna, wyczekana, jedyna w swoim rodzaju, podobna do samej siebie.

A tu przyjeżdżają dziadkowie, ciocie, wujkowie i wszyscy wszystko widzą. Od pierwszego spojrzenia wiedzą do kogo dzieć podobny. Ten mikroskopijny, malutki, jeszcze siny i pomarszczony noworodek. Jak??? Wiedza tajemna. Głupia matko, nie dojrzałaś widać by ją posiąść.

Oczywiście (żeby nie było, żem wzrokowa ułomna, chociaż po troszę na pewno, bo bryle przez większą część życia noszę) córa ma do mnie podobna nie jest. Ponoć ma mój nos. Czy ja wiem? Bardziej mój niż czyjkolwiek inny. Ale czy na pewno taki jak mój? Nie sądzę – ładniejszy. Płeć ma po mnie i to mi wystarczy 😉 I tak z każdą częścią ciała by można. Pewnie, że są dzieci które są podobne, nawet bardzo, do swoich rodziców. Ale wpatrywanie się na siłę, by wypatrzeć podobieństwo, to trochę przesada.

I za chwilę będzie powtórka z rozrywki. Żeby było zabawniej, powoli sama daję się wkręcać w dyskusje pt: ciekawe do kogo będzie podobny? Moja mama, niebieskooka blondynka, ma ciągle nadzieję, że Junior też będzie niebieskookim blondynem. Hania przepadła tu z kretesem: czarnooka bruneta jak nic. Grając w genetyczną ruletkę i patrząc na resztę „ciemnej” rodziny: marne szanse. Ale kto wie?

A jak to wygląda u Was?

  • Justyna

    Ja jestem podobna do mamy jak jestem z mamą. A jak jestem gdzieś z tatą to „oh jaka ty podobna do taty jesteś!”. Hmm taaaakże tego:P Ale u innych ludzi podobieństwo często widzę. Nie koniecznie w wyglądzie. Czasem w głosie (jak Twój Ważny z Ważnym seniorem).

    • Ela

      Pewnie potrzeba do tego dystansu, którego rodzonej matce brak;)