Szlag trafił zaufanie

Mam dość. Naprawdę mam dość. Tego, że zdrowie i życie mojego nienarodzonego dziecka zależy od kogoś. Cały czas od kogoś innego niż ja sama. Od kogoś, kto często ma to gdzieś. Bo jestem dla niego tylko kolejnym przypadkiem. A moje dziecko kolejnym płodem.

Począwszy od niekompetentnych lekarzy, skończywszy na koncernach farmaceutycznych.

Komu zaufać, jeśli nie ma się fachowej wiedzy? Komuś trzeba, bo inaczej każdy z nas musiałby kończyć ciężkie studia medyczne i farmaceutyczne. A i to nie zawsze by dało poczucie, że trzyma się własny los, zdrowie i życie w garści.

Tylko komu?

W tym tygodniu pojawiło się tyle wątpliwości, tyle pytań, tyle znaków zapytania. Tyle tego wszystkiego naraz sprawia, że końcówkę ciąży przeżyję w mniejszym lub większym stresie. Szlag by to trafił!

I dziś dotarła do mnie informacja, że kwas foliowy 5mg Acidum Folicum Richter, który brałam przez cały pierwszy trymestr (numery seryjne się zgadzają, przynajmniej ostatniego opakowania, które ciągle jest w naszym posiadaniu) został w trybie natychmiastowym wycofany ze sprzedaży z powodu niezidentyfikowanych zanieczyszczeń!

Teraz wycofują lek z powodu NIEZIDENTYFIKOWANYCH ZANIECZYSZCZEŃ???? A kto go w ogóle dopuścił do sprzedaży??? Nikt tego nie bada? To jest lek wydawany na receptę, który kobiety przyjmują przez pierwsze najważniejsze miesiące ciąży. Pierwsze miesiące w których kształtują się wszystkie najważniejsze organy! Pierwsze miesiące, podczas których trzeba na siebie najbardziej uważać. Nie przyjmować żadnych leków, oprócz kilku specjalnie przeznaczonych. Nawet odradza sie przyjmowanie, teoretycznie bezpiecznego, apapu w tych pierwszych miesiącach.

Całą ciążę się chucha i dmucha. Nie pije. Nie pali. Nie je surowizny. Nawet się jej nie dotyka. Truskawki sie płucze milion razy przed zjedzeniem. Bo toxoplasmosa. Bo listerioza. Całą ciążę. A szczególnie w tych pierwszych kilku miesiącach. A tu dopuszczają lek do zażywania wlaśnie w pierwszych miesiącach ciąży zawierający niezidentyfikowane zanieczyszczenia!

I wycofują po ilu miesiącach????? Ja jestem w 8 miesiącu, sama końcówka. Brałam tylko do końca 3go. 5 miesięcy już nie biorę, a on ciągle do teraz był w sprzedaży!

Ile kobiet naraził? Czym są w ogóle niezidentyfikowane zanieczyszczenia? Będę próbować się dowiedzieć. Ale czeka mnie pewnie bezsenna noc. Czytacie ten wpis rano albo i później dnia następnego. Więc albo już okupuję telefon GIFu, albo zaraz zacznę.

Oto decyzja GIFu z 06/02/2015:
https://www.gif.gov.pl/download/1/5303/WC2015-02-06-004.pdf

Udostepnijcie innym ciężarnym, które znacie. Też może ich dotyczyć.

UPDATE

Oto oświadczenie producenta:
http://www.polfa-grodzisk.pl/PL/Documents/Komunikaty/Komunikat%20Acidum%20Folicum%20Richter%20%205%20mg.pdf

Dodzwonił się mój mąż. Producent twierdzi, że lek był bezpieczny. Nie są w stanie laboratoryjnie stwierdzić czym dokładnie jest to zanieczyszczenie. Tyle.

Powtórzono mu to co było w oświadczeniu. Wzrost zanieczyszczenia tak minimalny, że nie są w stanie określić co to jest. Ale tak dbają o pacjentów, że natychmiast wycofali. Wyczuwacie sarkazm?

Chcę wierzyć, że dopuszczalne normy zostały rzeczywiście przekroczone „tylko” minimalnie. Cokolwiek to znaczy. Że lek był bezpieczny. Nic innego mi nie pozostaje. Jeszcze tylko kilka tygodni do porodu.

  • Tak, tak to wszystko sie w głowie nie mieści, to jak się ludzi traktuje… Z własnego doświadczenia wiem, że pacjentka w ciąży na oddziale traktowana jest jak zło konieczne, a dziecko w brzuchu jak niewygodny dodatek do pacjentki. W nosie mają co się z nami, z dzieckiem stanie. Nie uda się tym razem? Nie ich sprawa… Ech ja od 23 tygodnia odkąd do szpitala z rozwarciem i prawie brakiem szyjki trafiłam jetem cały czas w stresie, w strachu. Założony pessar przez ordynatora ginekologii? Pewnie, że nic nie dało, bo ordynator założył go do góry nogami, a 5 innych lekarzy nie zechciało go odwracać prawidłowo bo „jakoś trzyma, a póki trzyma to nie ruszamy”… A ja już od 8 tygodni leżę, bo zakaz chodzenia większego, przemęczania się, wychodzenia na spacery. robienia czegokolwiek. Bo albo leżę w domu, albo w szpitalu jak mi zapowiedzieli. Ale gdyby nie zrąbali tak podstawowej rzeczy jak założenie krążka, to pewnie leżęć bym nie musiala, a on by mi się nie wysuwał… Ale co ich to obchodzi, przecież ja jestem tylko jedna z wielu… Bleee ciągle o tym myślę i zastanawiam się, że gdyby coś się stało złego, co bym mogła zrobić? Przecież nikt się do odpowiedzialności nie przyzna…

    • Ela

      Bardzo Ci współczuję. Też mogłabym napisać osobnego posta o niekompetencji lekarzy, o tym jak się traktuje pacjentkę leżącą w szpitalu. Ale chyba jeszcze nie dojrzałam do tego psychicznie, Może kiedyś, może po porodzie, jak będę się cieszyć zdrowym dzieckiem i na to wszystko zacznę patrzeć z większego dystansu. Dziś tego dystansu nie mam. I do tego ciąglę boję się o zdrowie mojego nienarodzonego dziecka. I trzymam kciuki, żeby udało się donosić do 40 tygodnia! I leżenie nie było taką udręką. Jesteśmy bardzo silne! Damy radę:)