Sztuka Kochania. Recenzja z wyjścia do kina młodych tetryków.

Bosz. Stało się. Pierwszy raz od ponad czterech lat zostaliśmy sami we własnym domu. Sami. Tylko Ważny i ja. I kurz. I to na kilka dni. W zasadzie to ja już nie pamiętam co się robi, kiedy można robić wszystko. Zapał ogromny. Co najpierw? Sprzątanie łazienki czy porządki w szafach. NOOOŁ! Ale jak to nie? Przecież zawsze sobie mówiłaś, że gdybyś miała wolny dzień… to w końcu byś posprzątała – myślę. No ale chyba wiadomo dlaczego tak mówiłam, nie? Bo kocham sprzątać jak kot kąpiel. I myślałam, że wolny dzień nastanie za jakieś 13 tysięcy lat świetlnych, a najwcześniej kiedy dzieci pójdą na studia. A nie po 4 latach z hakiem. I to od razu wolnych dni kilka. Liczba mnoga. Niewiarygodne. Ile to możnaby było sprzątać! No Ela, jakby Ci to powiedzieć…

Przychodzi baba do kina…

Ja się nie dam. Ukulturalniłabym się. Tak po prostu. Z kimś innym niż z mopem. Z mężem na przykład. Jak miałam 18 lat, to się to nazywało randką. Powiedziałabym, że poszłam na randkę, no ale ja nie wiem czy to nie byłoby nadużycie semantyczne. Bo randka to bułka z masłem. Jaka to filozafia: randka w kinie. Wybierasz film, idziesz, kupujesz bilet, popcorn i colę, siadasz i oglądasz. No chyba, że idziesz na randkę po 4 latach posuchy. Taką wiesz, bez limitu czasowego. Nie, że wychodzisz z domu i wiesz że masz 2h38 czasu na film i potem znowu chodu do domu, bo dzieci czekają. Wtedy to pikuś. Wtedy człowiek wie, czego chce.

A tu przyłażą tacy po 30tce. Niby wszystko wiadomo. Nie pierwszy raz. A dziwnie jakoś. I pewność siebie przy kasach uchodzi. Jak wtedy kiedy się miało 16 lat, a chciało się wejść na film 18+. Bo może jednak nie Wisłocka. 10 filmów grają. Stary, 10! Może jednak Greya, albo La la land. Albo PolandJa. Nie no, Ty wybierz! Że ja? Nie no, Ty! Piętnaście minut później. No dobra. To Wisłocka niech będzie. Miała być, niech będzie. Uff. Kupiliśmy. Dobra. Wchodzimy. Sala 11 po prawej. Ta z reklamą tabletek No-spa. Wiecie: Wisłocka – ginekolog – No-spa – miesiączki i te sprawy. Uśmiecham się pod nosem. Dobrze kombinują Ci od reklamy. Wchodzimy, siadamy, oglądamy reklamy przez 34 minuty, by w końcu usłyszeć. Sponsorem filmu Sztuka Kochania. Historia życia Michaliny Wisłockiej jest Maxigra Go.

I westchnięcie Ważnego. „No widzisz? Mówiłem! Widzisz jaki ten film ma target? Jestem najmłodszy na tej sali!”

Hmm, coś nie zagrało. Ja w targecie no-spy jestem. Cholera nieustannie niemal.

„No-spa to też o tabletki chodziło?” Ważny się obudził. „Myślałem, że to reklama jakiegoś SPA”.

(?!)

Drogie Cinema City, dla tych panów, to prosimy drukowanymi literami. Nie łapią waszej reklamy. Niestety.

Och, Boczarska!

Sam film, spoko. Naprawdę. Przyzwyczaiłam się, że jak idę na polski film, to w połowie ziewam, albo z żenady zasłaniam lewe oko. A tu niespodzianka. Naprawdę wart polecenia. Pełne zachwycenie Boczarską. Ważny tym, że była bez habitu, a ja tym jak zagrała. Naprawdę miałam trochę inną Boczarską w pamięci, ale to pewnie zasługa tych filmów na których ziewałam. Albo nie, to były te na których zasłaniałam lewe oko. W zasadzie napisałabym, że film polecam, bo to jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat, jak to napisałam na swoim profilu zaraz po wyjściu z kina. Ale Ważny z ręką na pulsie, oświecił mnie, że ja to raczej mam kiepskie rozeznanie w kinie w ogóle. A chcę się tu zawężać do polskiego. W zasadzie słowo „zawężać” znów jest nadużyciem semantycznym. Więc prostuję. To jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat, z tych trzech co widziałam.

Raczej marne szanse, żebym w tym tysiącleciu zobaczyła więcej. Następnym razem film wybiera Ważny. A Star Treki i Gwiezdne Wojny polskie nie są. Too bad.

  • Sztuka kochania była super i tak samo dobra jak Bogowie. Boczarska zagrała super.

  • Hahaha! Target „No-spa” mnie rozbawił 🙂 Ja siebie bym określił jak target „braweran”, ale ciii bo żona usłyszy 🙂 U nas wyjścia do kina to rodzinny rytuał. Zazwyczaj lądujemy na seansach 6+ i jesteśmy na sali najstarsi 🙂 Na szczęście jest z nami synek, więc mam uzasadnienie. A fakty są takie, że moim zdaniem filmy dla dzieci i młodzieży to aktualnie najlepsze produkcje. Na film dla osób dojrzałych do kina bym nie poszedł, bo obawiałbym się strat: czasu i pieniędzy…Niestety taki ja :). Czekam z niecierpliwością na to aż dojrzeję do kina 18+ lub przynajmniej 16+. Na razie bawię się dobrze, a w kinie chyba o to właśnie chodzi 😀 Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • Bo filmy dla dzieci są najlepsze! W pełni się zgadzam. Sama siadam z córką przed TV i oglądamy razem stare produkcje Disneya, które pamiętam jeszcze ze swojego dzieciństwa. A późniejsze, czy te produkowane już przez Dreamworks odkrywamy razem. Fantastyczna zabawa i wspaniały czas. A wspólne wyjście do kina to fantastyczna rzecz. Niedługo może i nam uda się wyjść w komplecie. Pozdrawiam ciepło!

  • ja-matka

    Całkiem lubię Boczarską, bardzo dużo dobrego słyszałam o tym filmie, chętnie się wybiorę. Była na nim moja 60 letnia Mama, mówiła, że niektóre sceny trochę ją peszyły. 😉

    • Polecam! Na „sceny” byłam przygotowana, wiedząc na jaki film idę, ale gra Boczarskiej mnie zupełnie zaskoczyła i zachwyciła. I sam sposób nakręcenia filmu. Fragmenty życia Wisłockiej pokazane zupełnie niechronologicznie, ale świetnie oddające kulisy powstawania książki. Naprawdę super się to oglądało 🙂

  • o chlopcu I

    E tam film … ja już sześć lat czekam na dzień bez dzieci 🙂 to musi być szał;)

  • Mnie z polskich filmów w ostatnim czasie podobał się również Pitbul, choć dużo w nim scen przemocy. Na Sztuce Kochania nie byłam, bo mam za małe dziecko aby je zostawić w domu

    • Pitbull jest na mojej liście do obejrzenia…. kiedyś 😉 tez ze względu na dzieci nie miałam szans go obejrzeć w kinie.

  • Oj tam, ja uwielbiam Star Wars 😀 u byliśmy na filmie z młodym właśnie gdy nie miał roku jeszcze w multibabykino, pisałam o tym na blogu 😀
    My jeszcze nie mieliśmy sytuacji by na dłużej niż 1,5h zostać bez małego ale pewnie też nie wiedzielibyśmy ze szczęścia co zrobić 😂
    Pozdrawiam, Agnieszka

    • Tyle szczęścia na raz to ja nie pamietam kiedy widziałam 😂. A do star wars można się przekonać (czyt. Mój przypadek), bo czego się nie robi z miłości do męża❣ 😉

  • Jakich tam tetryków? Dziewczyno, młodsza ode mnie jestes o kilka lat 🙂
    Film obejrzę z ciekawości bo Boczarską lubię 🙂

  • Iwona Kosińska

    Ej, ja nie byłam w kinie 3 lata i sie nie zapowiada na jakis progres. Ale zach

    econa recenzja poczekam na sztukę i kupie na dvd

  • A ja jestem kinomanką i chodzę do kina minimum raz w miesiącu w sezonie jesienno – zimowym:). Jednak na Wisłockiej jeszcze nie byłam. Mąż odmawia pójścia, a koleżanki ciężko wyciągnąć:)>