Spokojnie! To tylko nowa szafa!

Znasz ten moment, kiedy chcesz, bądź co gorsza musisz coś zmienić? Otóż nadszedł on i w moim życiu. Męża nie zmieniam. Ale szafę musimy mieć nową koniecznie. Ikeowy Pax się wysłużył. A tak naprawdę, to nigdy nie spełnił swojej roli. Potrzebujemy nowej szafy. Na wymiar. Na stałe. Na już. Na wczoraj.

Plany

Ale zaraz… nowa szafa? To trzeba ściany odmalować. No ja wiem, że w tym roku nie planowaliśmy. Że w przyszłym najwcześniej. No pamiętam, że mieliśmy malować po pięciu latach, a minęły niecałe cztery. Ale pomyśl, że za rok będziesz musiał tę nową szafę odsuwać, tylko po to, żeby za nią ścianę pomalować. Bez sensu, nie? A poza tym ta czerweń za łóżkiem… No bądźmy szczerzy, to nie był udany pomysł. Miał być klimat, a jest przygnębiająca ciemność. Białe ściany,  to jest to! Jasność. Klasyka. Optycznie powiększą pomieszczenie. Pomyśl tylko, wstaje ranek i budzi nas jasność. Tak… białe, właśnie tak… Że biały czerwieni nie pokryje? Ale Kochanie, jak nie pokryje… Teraz to takie farby są, że raz machniesz i pokryje. W ogóle co to jest pomalować pokój? W jeden weekend to ogarniemy. Jak nie chcesz malować, to ja mogę. Poodssuwasz mi tylko meble. No co? Kiedyś malowałam swój pokój. Umiem to robić. Przecież to żadna filozofia.

remont

Realia

To co? Malujemy? Ach, ściany popękały… Głęboko… To nie malujemy? Ach, musisz rozorać, zaszpachlować, wyschnie i malujemy. Ok. I jeszcze listwy trzeba zerwać? No dobrze. To zrywamy. W sensie Ty zrywasz, no bo ja to z dziećmi. Wiadomo. Nie schnie? Czyli nie malujemy? Czekamy aż wyschnie? To co, ten tydzień też śpimy w salonie? Nie no ok, ok. Tak tylko się pytam. A za tydzień wyjeżdżamy na urlop. Kurcze myślałam, że zdążymy. Nie no spoko, spoko. Tak tylko sobie gadam. Żadnych pretensji. Luuuz. Pomalujemy za tydzień. Przecież mówię Ci, że jak coś to ja mogę malować. Nie denerwuj się, no….

Wróciliśmy. To malujemy! Czerwona ściana na pierwszy ogień. Jedziesz bejbe! Jedna warstwa. Druga warstwa. Trzecia warstwa. Czwarta warstwa. Chyba będzie piąta… Jutro po pracy? No jak dasz radę oczywiście. Ale pamiętaj… jak coś to ja mogę malować… Drzwi spuchły mówisz… Wymienić trzebaby było, nie? Ale to jak te wymieniać, to trzy pozostałe też trzeba. Dobra, popatrzę dziś w necie na drzwi. Tak, na listwy też popatrzę. Zobaczymy. Ale to jak wymieniać… to korytarz też trzeba będzie odmalować, nie?

Kochanie… Tylko się nie denerwuj. W pokoju dzieci też ściany popękały…

Ale to może już umówimy się z Panem od szaf na projekt i pomiary?

 

 

  • Kaczmarkowa Kraina

    O matko skąd ja to znam , jeden pokój a remont trwa już tak długo ze mam szczerze dość i chce , już koniec 😉

  • Uwielbiam remonty… Naprawde😊 Tylko ja większość sama robię mój maż ( pisze wam to w tajemnicy ) nie bardzo się do tego nadaje. Fachowcom nie ufam każdy mówi : będzie Pani zadowolona! A pózniej pół sufitu odpada 😉

  • Nie cierpię remontów, ale efekt po nich już tak 🙂

  • prawdopodobnie niedługo zmieniamy mieszkanie, stan deweloperski więc szafa powiadasz 🙂 szafa to pikuś, jestem przerażona!

  • A ja lubię remonty, nie lubię tylko po nich sprzątania 🙂

  • A za mną chodzi ostatnio chęć na remont właśnie… tylko trochę bez sensu, bo za rok planujemy zmieniać mieszkanie 😀