Trzydziestka za rogiem czyli testuję Nivea Q10 Perły Młodości

Za jakieś 20 dni skończę 30 lat. Nie wiem kiedy to minęło. Czy to już ten moment, od kiedy zacznę sobie odejmować lat, zamiast dodawać?

Zawsze wyglądałam poważnie. Zawsze miałam starszych znajomych i przyjaciół. Nigdy nikt mnie nie prosił o pokazanie dowodu przy zakupie piwa (oczywiście kupowałam po skończeniu 18 – wiadomka). Jednak moment, w którym przestałam sobie dodawać lat przyszedł nadspodziewanie szybko. Mimo wszystko, dopóki ta magiczna dwójka tkwiła sprzodu, nie czułam potrzeby, by sobie lat odejmować. Czy teraz to się zmieni?

Nie mam jeszcze zmarszczek i mam nadzieję, że jeszcze długo nie będę ich mieć. Jednak wiem że 30 lat, to moment w którym warto rozejrzeć się za pierwszym przeciwzmarszczkowym kremem, bo samo nawilżanie może się wkrótce okazać niewystarczające.

Właśnie teraz, za pięć dwunasta, otrzymałam propozycję przetestowania serum i kremu Nivea. Czemu nie? Moja twarz jest wymagającym egzemplarzem, więc podzielę się z Wami moimi wrażeniami po 2 miesiącach stosowania tych kosmetyków. Wrażeniami z perspektywy wrażliwca.

Czy są to odpowiednie kosmetyki dla skóry wrażliwej?

Producent zapewnia, że tak. Co ja mogę powiedzieć? Już sam fakt, że stosowałam kosmetyki Nivea od 2 miesięcy świadczy o tym, że przeszły test mojej wrażliwej skóry. Żadnego pieczenia, żadnego zbytniego naciągnięcia skóry. Brak silnego zaczerwienienia po aplikacji.

Serum Nivea Q10 Perły Młodości

serum Nivea Perły młodości
Bardzo ciekawa struktura. Żółte perły, widoczne przez opakowanie, po wyciśnięciu przez pompkę przekształcają się w krem o tym samym kolorze. Zapach, wcale nie typowy dla kremów Nivea, bardzo delikatny i przyjemny. Szybko sie wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy. Do stosowania dwa razy dziennie pod krem na dzień lub na noc. Pozostawia efekt nawilżonej i jędrnej skóry.

Krem nawilżający na dzień Nivea Q10

krem nawilżający na dzień Nivea Q10
Krem w kolorze ecru. Zapach spójny z zapachem serum, delikatny i przyjemny. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie zapach kosmetyków do twarzy ma kolosalne znaczenie. Nie mogę używać czegoś, co brzydko pachnie, bo czuję ten zapach przez cały dzień. Podobnie jak serum, krem ma fajną konsystencję. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Skóra po nim jest bardzo gładka, daje wrażenie jędrnej i nawilżonej. A i ma filtr SPF15. Trochę mało jak na twarz w środku lata, ale zawsze coś. Jeśli wybieracie się na plażę pamiętajcie o dodatkowym filtrze.

Jedno jest pewne, w ciągu tych dwóch miesięcy zmarszczki mi się nie pojawiły. Albo natura jest ciągle dla mnie łaskawa, albo koenzym Q10, brzmiący tak tajemniczo, robi swoje 🙂 A Wy macie doświadczenie z kremami Nivea?