Ważne początki

Jest! I did it! Zdecydowałam sie. Pierwszy blog. Pierwszy wpis. Wow! Jak będzie? Bedzie przyjemnie, bo będę pisać dla przyjemności. Bo tak. Bo Łukasz mi „kazał” sobie znaleźć hobby. A raczej ja mu pozazdrościłam wieczorowego hobby. Bo hobby w moim 28 letnim żywocie chyba zaginęło…

Zniknęło. Wyparowało. Jakby się tak zastanowić czas na hobby przestałam mieć jak poszłam na studia. Jedne studia, drugie studia, praca, jedno korpo, drugie korpo, dom, jedno dziecko, za chwile drugie dziecko. I to wszystko na raz, wszystko się do tej pory perfekcyjnie zazębiało. Żadnej luki. Zero wytchnienia. Nie umiem inaczej. W moim życiorysie nie ma przerw, przestojów. Życie wypełniam obowiązkami co do centymetra. Tylko na hobby przestałam mieć miejsce. Jak sobie z tego zdałam sprawę, zrobiło mi się przykro. Oj przykro…

Myślałam: może handmade? To takie na czasie. Kiedyś haftowałam…. Do bani. Jestem plastycznie ułomna. Ze sztuki to talent mój poszedł w stronę muzyki. To było kiedyś moje główne hobby. Grałam. Śpiewałam. Nawet z sukcesami. Wszystko w czasie przeszłym. Za duża przerwa, by do tego wracać. Zreszta kiedy? Przy dwójce małych dzieci? Śpiewam. Kołysanki. A i tak słyszę: „Mamuś, ciiii, nie piewaj!” – Hania, moj dwuletni krytyk muzyczny. Więc nie: muzyka jest zdecydowanie zbyt głośną pasją by moc ją uskuteczniać wieczorami/nocami, kiedy Hania śpi. Coś cichszego… Coś czemu moge sie oddać kilka razy przez 5 minut w ciągu dnia, kiedy Małej akurat uda się czymś zająć, do czego nie potrzebuje mojej asysty (zdarza sie, rzadko, zdecydowanie za rzadko, ale się zdarza!) I przerwać w sekundzie w której tej asysty potrzebuje… (zdarza sie zdecydowanie za często, więc muszę być na to gotowa ZAWSZE). Może blog? Takie tam bazgroły o wszystkim i o niczym. Ja będę mieć hobby. Łukasz będzie szczęśliwy, że żona ma hobby i się go nie czepia z „nadmiaru wolnego czasu”(myślałby kto, nie?). Może jeszcze ktoś będzie chciał to czytać? Same plusy. Przynajmniej w teorii 🙂

I tak położyłam spać Hanię odpowiednio wcześniej i pomyślałam: kiedy, jak nie dziś??? Jeszcze chwila przerwy… Jeszcze 2 miesiące zanim na świecie pojawi sie Junior. Kiedy nie spróbować, jak nie dziś? And here I am:)

  • Agnieszka

    Ja już kofaaaaaam Twój blog… od pierwszego wpisu „wejrzenia”:)

    • Ela

      Dziękuje Kochana:*

  • Katarzyna

    Trafiłam tu przez przypadek, jednak nie mogłam przestać czytać. Jeszcze tylko chwilkę powtarzałam..to co, że w pracy:D Kiedyś Cię Elu znałam, ale chyba nie dość dobrze, może dlatego, że byłyśmy dziećmi. Cieszę się, że masz nowe hobby i podziwiam. Będę zaglądać:D

    • Ela

      Zapraszam Kasiu! Cieszę się, że tu trafiłaś 🙂 A co do mnie, czasami mam wrażenie, że sama siebie za dobrze nie znam 😉