Ważne! FB myśli #1

Dzieci dostały na drugie śniadanie serek. Zwykły, biały serek. Normalnie, klasycznie, w miseczce z łyżeczką. Ja zajęłam się tym, czym może się matka zająć, kiedy dzieci są zajęte – czyli…sprzątaniem! Tadam! (niesamowite, na pewno nie tego się spodziewaliście). Ale do rzeczy: cisza nastała. A, że jestem zbyt doświadczoną matką, by myśleć, że cisza ta jest spowodowana jedzeniem, odwracam się. Po co? No po co?! Ale stało się. I cóż widzą moje wadliwe oczy? Widzą, jak Hania rozsmarowuje sobie ów serek po całej twarzy i dłoniach. Niepewna tego co widzę, kieruję swoje spojrzenie na Igiego, który zachwycony, patrzy co robi siostra i po dłuższej chwili namysłu, czy zjeść – bo takie pycha, czy rozsmarować po całym sobie – bo taka frajda, wybrał to drugie. A musicie wiedzieć, że była to wybitnie trudna decyzja dla 20 miesięcznego człowieka, który uwielbia jeść niemal wszystko i w bliżej nieokreślonych ilościach.

Tak więc młodzi ludzie postanowili stworzyć dzieło sztuki na własnych ciałach i ubraniach i najbliższej przestrzeni, którą 13 minut i 43 sekundy temu skończyła sprzątać ich mama ukochana. A jeśli choć trochę mnie znacie, to wiecie, że sprzątanie jest moim największym hobby i codziennie specjalnie rozlewam pół litra oleju na podłogę, żebym mogła coś posprzątać. I kiedy po kolejnych 13stu sekundach owa ukochana mama zdołała wykrztusić z siebie pierwsze słowa, o jakże mądrej i górnolotnej treści:

„Haniu, a nie mogłabyś pokazywać Ignasiowi troszkę mądrzejszych rzeczy?”

jej pierworodna córka Hania zgasiła ją wzrokiem i 7 słowami:

„Mamo, ale to jest dla nas WAŻNE”

#tadam!
#riposta
#mistrza