Wielorybie mini spa*

A co! Należy się! Nawet wielorybom. Ba! Szczególnie wielorybom.

Zza wielorybiego brzucha świata nie widzę. W zasadzie świat mi się kończy na brzuchu. Kiedyś tam, hen hen daleko na dole, były stopy. A teraz trudno powiedzieć co tam jest. I po to właśnie Bóg stworzył kobietę pedicurzystkę. Żeby powiedziała kobiecie wielorybowi czy ma jeszcze stopy, czy może już płetwy. Skoro Bóg stworzył, grzechem by było z jej usług nie skorzystać. Więc korzystam!

O ludu! 1,5h relaksu wpływa tak kojąco na zszarganą ciążowymi hormonami i buntem dwulatka kobiecą psychikę, że powinni to refundować z NFZ. O zbawiennym wpływie na stopy dźwigające dwa istnienia (conajmniej!) nie wspomnę! Kobietom wielorybom w ciążach mnogich powinni refundować całe turnusy. Nie od dziś wiadomo przecież, że pielęgnacja stóp to podstawa funkcjonowania.

Wchodzisz do salonu i kojąca wschodnia muzyka. Kiedy ja słuchałam muzyki relaksacyjnej??? Chyba że pieski małe dwa do takiej się zaliczają, to sorry, moje zwoje mózgowe relaksują się jakieś 20 razy dziennie 😉 Herbatka podetknięta pod sam nos, Zwierciadło i Elle wetknięte w dłoń. O tak! Takie terapie to ja mogę uskuteczniać non stop. I Pani, która miłym głosem pociesza, że nie jest tak źle. Do płetw jeszcze dużo brakuje, a po godzinie zabiegów końcówki kończyn dolnych odzyskały kształt stóp. O losie najdroższy, dzięki Ci za to!

*tekst NIE sponsorowany przez WWF